Archiwum z miesiąca: listopad, 2005

Odcinek 13

29 lis 2005

Choć marzyła o tym dniu przez lata, w końcu, gdy przychodzi wiadomość od matki, że ojciec wrócił do Polski, Magda rozsypuje się psychicznie. W tym trudnym dla niej momencie jak zwykle może liczyć na Sebastiana. Przyjaciel spędza u niej noc, wysłuchując wielogodzinnej opowieści o tym, jak ojciec ją skrzywdził porzucając i nie dając znaku życia przez 22 lata.
Magda przepełniona żalem nie chce rozmawiać z matką i gdy ta dzwoni oddaje słuchawkę Sebastianowi. Prawniczka tak bardzo przeżywa pojawienie się ojca, że w drodze do pracy, rozkojarzona wjeżdża niemal pod rozpędzoną ciężarówkę. Po tym incydencie zatrzymuje się w parku i daje sobie czas na uspokojenie.
Choć w głowie myśli wciąż kłębią się wokół tematu ojca Magda mobilizuje wszystkie siły, żeby profesjonalnie wywiązać się z obowiązków, które zaplanowała na ten dzień. Dzięki jej błyskotliwości i pomysłowi z panią Brygidą, cukiernik Adam wycofuje pozew przeciwko Frankowi. Po południu w fundacji ?Femina? odbywa długą rozmowę z Martą Bartosik, która nie chce wykorzystywać obdukcji, jako dowodu przeciwko mężowi w sądzie. Magda zastrzega, że w takim wypadku ich jedyną szansą na wygranie sprawy jest powołanie świadków. Pani Marta wyjawia, że tylko Piotr z obcych osób wiedział, co się dzieje u niej w domu i widział ją pobitą. Magda ma obawy czy sądowi wystarczą jego zeznania. W końcu jednak godzi się, żeby Marta do niego zadzwoniła.
Rozmowa Piotra z Leną Balicką przynosi jak się okazuje więcej szkody niż pożytku. Pani Kalinowska przychodzi do kancelarii załamana postępowaniem siostry, która grozi jej procesem za nękanie. Klientka błaga Piotra, żeby doprowadził do podziału domu, bo pozostał jej niecały miesiąc do eksmisji. Prawnik wyjaśnia, że nie może podważyć testamentu. Obiecuje ponownie porozmawiać z Leną i przekonać ją, żeby nie wnosiła oskarżenia.
Wojtka powoli zaczyna irytować zachowanie Jasielskiego. Biznesmen, mimo wygranych już przez prawnika dwóch spraw, wciąż nie podjął jeszcze decyzji czy ustanowi go swoim radcą.
Magda oddzwania do matki. Nie orientuje się, że w pewnym momencie Teresa oddaje słuchawkę jej ojcu- Jerzemu. Myśląc, że wciąż rozmawia z mamą, Magda przepełnionym emocjami głosem tłumaczy dlaczego nie chce mieć z nim nic wspólnego. Gdy kończy słyszy po drugiej stronie słuchawki męski głos. Zamiera, by po chwili bez słowa rozłączyć się. Ciężar tego wydarzenia jest tak wielki, że nie potrafi go unieść sama. Pakuje Mariana do specjalnej klatki i jedzie do Sebastiana. Nie udaje jej się jednak uciec przed telefonami matki. Rano słyszy jak przyjaciel rozmawia z Teresą. Magda nie chce roztrząsać tematu ojca, szybko zbiera swoje rzeczy i wychodzi.
Gdy pojawia się problem najlepszym rozwiązaniem jest wypracowanie kompromisu. Zgodnie z tą zasadą Piotr odwiedza burmistrza gminy, w której buduje się Julia Szulc. Lesław Raczyk słysząc nazwisko klientki, którą Piotr reprezentuje, natychmiast pyta, czy chodzi o nieszczęsny basen. Piotr wyjaśnia jednak, że ma propozycję na dużego inwestora. Podczas spotkania z Julią opowiada jej o potrzebach gminy i o stojących budynkach po byłych PGR-ach, które burmistrz godzi się sprzedać na bardzo atrakcyjnych warunkach. Julia jest zaskoczona operatywnością prawnika, jednocześnie gasi jego entuzjazm dodając, że ma kaprys zbudowania fabryki kremów wszędzie, byle nie w Dobrzycach.
Nielepiej idzie Piotrowi rozmowa z Leną Balicką. Kobieta przez lata hodowała w sobie żal do siostry głównie o to, że to na nią spadła opieka nad ciężko chorymi rodzicami. Przez egoizm siostry na wiele lat stała się praczką, sprzątaczką i pielęgniarką w jednej osobie.
Gdy wszystko idzie źle Magda chodzi nad staw. Tam znajduje ją Sebastian. Ponownie próbuje ją przekonać, że w jej własnym interesie jest spotkanie się z ojcem. Magda upiera się jednak przy podjętej decyzji.
Po telefonie od Marty Piotr dzwoni do mecenas Miłowicz. Ta jednak szybko kończy rozmowę usprawiedliwiając się, że jest zajęta. Zachowanie Magdy nie umyka uwadze Marioli. Gdy Piotr odwozi ją do domu przyznaje się prawnikowi, że jej nie rozumie. Dziewczyna uważa, że Magda czerpie satysfakcję z tego, że taki facet jak Piotr chodzi na jej smyczy… W czasie rozmowy Mariola zrzuca rozmowę telefoniczną. Widząc zdziwienie Piotra wyjaśnia, że były chłopak Jacek nie daje jej spokoju. Mariola całuje prawnika na pożegnanie w policzek i znika za furtką. Piotr nie widzi, że zatrzymuje się jeszcze, żeby odprowadzić go wzrokiem.
Niełatwo jest zostawić życie osobiste w domu, a w pracy skupić się jedynie na obowiązkach szczególnie, gdy wydarza się coś, co wstrząsa całym dotychczasowym życiem. Magda dzwoni przed południem do mamy. Teresa spaceruje z Jerzym po parku. Ojciec Magdy słysząc, że to ona robi gest, aby Teresa oddała mu słuchawkę. Magda w tym momencie prosi jednak mamę, żeby nie rozmawiały o ojcu. Płacze. W takiej sytuacji zastaje ją Piotr wchodząc do gabinetu na umówione spotkanie. Widząc ją ocierającą łzy prosi, żeby powiedziała, co się dzieje. Magda wychodzi zostawiając go bez odpowiedzi. Chwilę później dzwoni z samochodu do Kasi z prośbą, żeby przeprosiła Piotra i przekazała mu, iż zadzwoni do niego w sprawie Marty następnego dnia.
Opalona i wypoczęta Karolina pokazuje Agacie zdjęcia z Mazur. Dziewczyny rozmawiają o Magdzie zastanawiając się, dlaczego nie przyszła na spotkanie. Dramatyzmu sytuacji dodaje telefon od Piotra. Agata natychmiast dzwoni do najlepiej poinformowanego w sprawach koleżanki źródła, czyli do Sebastiana. Efekt jest taki, że w bardzo krótkim czasie ?przyjacielski sztab kryzysowy? spotyka się w kawiarni. Sebastian opowiada historię rodzinną Magdy. Karolina sugeruje, że ktoś powinien do niej pojechać. Sebastian kładzie na stoliku klucze do jej mieszkania. Agata stwierdza jednak, że chyba lepszym wyjściem z sytuacji jest danie jej czasu na przemyślenie wszystkiego w samotności. Piotr, milczący do tej pory, bierze klucze ze stolika i pyta jedynie Sebastiana o adres.
Lody i popcorn to sprawdzone lekarstwo na zły nastrój. Magda siedząc na tarasie przytula się do Mariana i objada słodyczami. Totalnie zaskakuje ją pojawienie się Piotra. Zła ucieka do sypialni. Piotr nie poddaje się i powoli zaczyna z nią rozmawiać. Po kilku zdaniach tak zaplątuje się w swoim wywodzie, że Magda mimowolnie uśmiecha się. Piotr łagodnie, choć stanowczo prosi ją, żeby spakowała swoje rzeczy, bo zabiera ją do Olsztyna.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 12

22 lis 2005

Czasami brakuje sił, żeby nadrabiać miną podły nastrój. Magda po ostatniej rozmowie z Piotrem z trudem zaczyna nowy dzień. Nie potrafi ukryć chandry. Pochmurna jak burza wpada do kancelarii i bez jednego, miłego słowa zaszywa się w gabinecie. Natychmiast dzwoni do Sebastiana, żeby się wyżalić na swój ciężki, kobiecy los. Zaniepokojony jej zachowaniem Łukasz nieśmiało wchodzi do jej pokoju. Stojąc w drzwiach słyszy, jak Magda ze łzami w oczach prosi Sebastiana, żeby nie nazywał jej ?kochaniem?, bo nie jest niczyim kochaniem…
Łukasz próbuje pocieszyć koleżankę. Sugeruje, że jej nastrój to wynik przemęczenia, bo ostatnio za dużo pracuje. Magda przybitym tonem odpowiada, że czymś musi sobie wypełniać życie osobiste. Rozmowę przerywa wejście Kasi, która wzywa ich do gabinetu Waligóry na spotkanie. Wiktor oznajmia prawnikom, że wyjeżdża na tygodniowy urlop na Mazury i zostawia ich pod opieką wspólnika. Magda zauważa, iż Bartek ostatnio uczłowieczył się w stosunku do niej, więc jest szansa na zawiedzenie broni, aż do jego powrotu.
W nielepszym humorze jest tego dnia również Piotr. Choć nie daje tego po sobie poznać podczas spotkania z panią Kalinowską, to jednak wybucha później. Iskrą zapalną staje się uwaga Marioli, że z takiej klientki, to kancelaria nie będzie miała dużych pieniędzy. Piotr denerwuje się, że dziewczyna przekracza granice swoich kompetencji dodając na koniec, iż wszystkie kobiety są takie same. Najpierw jest miło, wesoło, można nawet pożartować i zatańczyć, a potem atakują pazurkami po oczach.
Prawdziwy przyjaciel, gdy sytuacja tego wymaga, potrafi powiedzieć kilka gorzkich, ale prawdziwych słów. Sebastian ostro obchodzi się z Magdą, krytykując jej postawę wobec Piotra. Denerwuje się wykrzykując, że zrobiła z faceta idiotę, a teraz mazgai się i każe sobie współczuć, jakby to ona była ofiarą. Sebastian wychodzi ze spotkania zostawiając Magdę w zupełnej rozsypce, bo zamiast pocieszenia słyszy ona od przyjaciela jedynie wyrzuty pod swoim adresem.
Mariola i Wojtek wybierają się razem na ściankę. Dziewczyna opowiada prawnikowi jak jego wspólnik ?nawarczał? na nią rano w kancelarii. Dodaje, że jej zdaniem para Piotr-Magda poszła w gwizdek… Na hali pojawia się ?odstawiona? Agata. Mimo zachęty ze strony Marioli i Wojtka, w obawie przed zniszczeniem paznokci, rezygnuje ze wspinania się na rzecz nieinwazyjnego kibicowania.
Milej jest płacić komuś za wynajem mieszkania, gdy przy okazji można się uraczyć przepysznymi pierogami. Piotr zostaje na obiedzie u pani Natalii. Ta, wiedziona intuicją wypytuje go o kobietę, przez którą jest przygnębiony. Domyśla się, że dostał kosza i z pełnym przekonaniem stwierdza, że w takim razie nie była to dziewczyna dla niego. Pani Natalia z wyczuciem, żeby nie ranić swojego rozmówcy, zmienia temat i prosi go, aby opowiedział jej o sprawie, którą prowadzi przeciwko deweloperowi.
Przy rozterkach sercowych, najlepiej szybko zająć umysł czymś innym. W przypadku Magdy chwilowym lekiem na Piotra okazuje się być praca. Po południu spotyka się z Frankiem, który dokładnie opowiada historię tortów weselnych, za których niezapłacenie jest skarżony przez kierownika cukierni. Mężczyzna zwierza się z tego, jak trzy dni nie trzeźwiał po tym, gdy narzeczona zostawiła go przed ołtarzem. A jak w końcu dotarł do cukierni, to powiedziano mu, że ciasto się zepsuło. Magdzie rodzi się w głowie plan działania. Pyta Franka czy ma obcisłe dżinsy i prosi, żeby je założył na następne spotkanie. Później tego samego dnia, jedzie do cukierni porozmawiać z kierownikiem panem Adamem i jego adwokatem Rojewskim. Pyta właściciela, jak torty mogły się zepsuć w tak krótkim terminie i dodaje, że żądanie od jej klienta 10 tysięcy złotych odszkodowania to zwykłe draństwo. Wychodząc ze sklepu dzwoni do Brygidy i zaprasza ją na następny dzień do kancelarii.
Gdy nie gonią już obowiązki, to powracają niestety czarne myśli. Magda dzwoni do mamy i opowiada jej zarówno o Piotrze, jak i Sebastianie. Teresa nie rozumie zachowania córki, a tym bardziej jej przekonania, że prędzej, czy później Piotr na pewno ją zostawi. Za absurdalne uważa roztrząsanie relacji damsko- męskich z perspektywy skrzywdzonej przez ojca małej dziewczynki. Rzeczowo stwierdza, iż Magda powinna się pogodzić ze swoją przeszłością. Dodaje, że to nie Piotr jest jej problemem, tylko ona sama.
Piotr wygrywa sprawę w sądzie przeciwko nieuczciwemu deweloperowi. Na korytarzu spotyka Magdę z Martą Bartosik. Kobieta dziękuje prawnikowi, że pomógł jej bezpiecznie wyprowadzić się od męża tyrana. Magda stara się unikać jego spojrzenia. Gdy zapada krępujące milczenie usprawiedliwia się zbliżającą godziną rozprawy rozwodowej i odchodzi.
Po tym jak Mariola zawyrokował, iż nic miedzy mecenasami Miłowicz i Korzeckim nie będzie, Wojtek szukał okazji do spokojnej rozmowy z przyjacielem. Po wyjściu z sądu zagaduje go o Magdę. Piotr opatrznie rozumie pokrętny, kwiecisty wywód kolegi sądząc, że jest on sam zainteresowany dziewczyną. Wojtek śmieje się i bez ogródek stwierdza, iż Magda to nie jego liga. Piotr głośno zastanawia się czyją ona w ogóle jest ligą.
Kontakty prawnika z Julią Szulc na razie nie wychodzą poza ramy zawodowe. Piotr choć wie, że może się narazić nie boi się mówić jej niewygodnej często prawdy, prosto w oczy. Tak jest w przypadku basenu, który Julia wybudowała, mimo protestów mieszkańców wsi. Piotr jako zwolennik dialogu upomina klientkę, że powinna traktować sąsiadów z większym szacunkiem i uprzejmością. Dodaje, że w atmosferze wzajemnych pretensji nie będzie jej się tam dobrze mieszkało, tym bardziej, że już zyskała w okolicy miano ?basenówy?. Choć pani Szulc uważa uwagi i postawę Piotra za zuchwałe, zleca mu znalezienie optymalnego rozwiązania dla tego problemu.
Problem pani Kalinowskiej polega na tym, że nie stać jej na opłacanie mieszkania, w którym mieszka z synem, synową i dzieckiem. Administracja budynku warunkowo zgodziła się na przesiedlenie rodziny do ciasnej kawalerki jeśli uregulują długi. Pani Kalinowska prosi Piotra, żeby przekonał jej siostrę, mieszkającą w ich dużym rodzinnym domu do podziału budynku. Prawnik jedzie na rozmowę z Leną Balicką. Ta jednak oznajmia, że siostra owszem wprowadzi się do tego domu, ale dopiero po jej trupie. Kobieta jest zgorzkniałą, samotną, schorowaną osobą, ale z siostrą nie chce mieć nic wspólnego.
Czasami wystarczy odrobina sprytu, żeby kogoś, do czegoś przekonać. Magda, wiedząc jakie wrażenie robią na Brygidzie męskie pośladki w opiętych dżinsach aranżuje spotkanie z Frankiem u niej w gabinecie i trafia w dziesiątkę. Dziewczyna dotąd niechętna składaniu zeznań przeciwko swojemu byłemu kochankowi, cukiernikowi Adamowi, po dokładnym obejrzeniu sobie Franka, godzi się współpracować.
Miesiąc po pierwszym pocałunku Wojtek i Agata zapraszają znajomych na świętowanie jubileuszu do knajpy. Oboje starają się podziękować przede wszystkim Piotrowi i Magdzie- rodzicom chrzestnym ich związku. Magda w obawie, że Wojtek zagalopuje się i poruszy niebezpieczne tematy szybko wznosi toast mówiąc, iż nie jest ważne kto kogo z kim poznał, tylko co się z tym uczuciem zrobiło. Dzwoniący telefon zawiesza jej ostatnie zdanie w ciszy. Magda odchodzi porozmawiać. Okazuje się, że to Teresa. Magda zaniepokojona dopytuje, dlaczego matka płacze. Ta, w końcu wydusza z siebie, że wrócił ojciec…

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 11

15 lis 2005

Gdyby prowadzono na uniwersytetach zajęcia o kobietach, może mężczyznom byłoby łatwiej na świecie. Niestety póki, co muszą sobie radzić na własną rękę, a jak pokazuje przypadek Piotra, nie radzą sobie niestety najlepiej. Prawnik po raz kolejny dzwoni do Magdy, żeby umówić się nią na spotkanie, ta jednak konsekwentnie odmawia. Piotr nie odpuszcza i wykonuje do niej drugi telefon w odstępie zaledwie kilkunastu minut. Magda obiera tuż przed wejściem na salę sądową, ucina rozmowę rzucając Piotrowi na odczepne, że sama do niego zadzwoni, jak będzie miała czas.
Ten poranny kontakt z Piotrem odbija się na jej mowie obronnej. Zamiast o kliencie, rozwodzi się z zaciętością o zachowaniu prawnika w stosunku do niej. Sędzia zdziwiony jej wywodem sprowadza ją na ziemię, dopytując, co odmowa umówienia się z kimś, kto namolnie dzwoni, ma wspólnego z pozwem jej klienta, któremu przeszkadza parkowanie samochodu tyłem do budynku, w którym mieszka. Magda natychmiast reflektuje się i dalej prowadzi już obronę bez wpadek.
Czas leczy większość ran. Mariola powoli wraca do siebie. Zaczyna nawet żartować ze swojej sytuacji i w rozmowie z Wojtkiem stwierdza, że znów ?wróciła na półkę?. Widząc zdziwienie prawnika wyjaśnia mu, iż skoro ?klient? ją oddał jest do wzięcia. Zarówno Wojtek jak i Piotr cieszą się widząc ją w lepszym nastroju. Gdy Wojtek wychodzi na spotkanie z Jasielskim Mariola opowiada Piotrowi o jej wymarzonym typie mężczyzny. Prawnik wchodzi jej w słowo wymieniając wszystkie cechy idealnego faceta. Skoro już poruszyli temat związków i uczuć Mariola z zainteresowaniem wypytuje Piotra o jego relacje z Magdą. Szczególnie interesuje ją, czy pani mecenas nie jest zazdrosna o Julię Szulc. Piotr wyjaśnia, iż nie ma, o co być zazdrosna. Dodaje, że to, co czuje do Magdy nie jest może płomienną miłością, ale myśli o niej każdego wieczoru zanim zaśnie. Te ostatnie słowa Piotr wypowiada, trzymając twarz Marioli w swoich dłoniach. Choć mowa jest o Magdzie, to jednak dziewczyna na ułamek sekundy zatapia się w jego spojrzeniu, tracąc oddech…
Świat jest bardzo mały. Rano Wojtek wpada na Magdę w sądzie. Mając w pamięci jej ostatni taniec z Piotrem wychodzi z założenia, iż coś pomiędzy nimi zaiskrzyło na poważnie. Pełen dobrych intencji rzuca wesoło, że Piotr jest w kancelarii. Magda reaguje na jego słowa, jak na atak. Bardzo stanowczym i zimnym głosem prosi go, żeby się nie wtrącał w jej sprawy.
Mimo wcześniejszych obaw Magda z wyczuciem i dociekliwością prowadzi sprawę klienta, którego powierzył jej Bartek. Zadanie jest dla niej o tyle trudne, że musi nie tylko wybronić Franka Drabczyka, ale również zmierzyć się z szowinistycznym mecenasem Rolewskim, który otwarcie, podczas pierwszego spotkania, mierząc ją wzrokiem stwierdza, iż miejsce kobiety jest w domu, a nie na sali rozpraw.
Gdy wszystko się wali wtedy nieoceniony okazuje się Sebastian. Magda zwierza mu się z jednej ze swoich największych obaw, jeśli chodzi o Piotra. Boi się, że skoro tak bardzo kochał swoją żonę, to kiedyś jej wybaczy i będzie chciał do niej wrócić.
Doświadczone kobiety wiedzą, czego chcą i nie cofną się przed niczym, żeby to zdobyć. Julia Szulc niczym pająk oplata Piotra coraz gęstrzą siecią. Zabiera go na teren swojej nowobudowanej posiadłości. Opowiada o przyjaźni i o tym, że gdy odnosi się sukces ma się głównie znajomych, którzy ustawiają się w kolejce z wyciągniętymi rękami, żeby coś dla siebie wyszarpać. Prosi jednocześnie Piotra, żeby zajął się protestem mieszkańców wsi, którym nie podoba się fakt, że wybudowała na działce basen.
Samotność jest gorsza od ciężkiej choroby, bo bezlitośnie pustoszy serce. Cztery ściany nawet najpiękniej urządzonego mieszkania przytłaczają, gdy tkwi się w nich każdego wieczoru samemu. Magda z tego powodu coraz częściej zostaje w kancelarii po godzinach. W końcu będąc w totalnym dołku dzwoni do Sebastiana i umawia się z nim na kolację. Robi przepyszną tarte ze szpinakiem. Sebastian zachwyca się kulinarnym popisem przyjaciółki dodając, że każdy facet, który spróbowałby tych pyszności po pierwszym kęsie rzuciłby jej się do stóp i błagał o rękę. Magda nie śmieje się z zaczepki przyjaciela. Ten widząc jej melancholijny nastrój, próbuje ją pocieszyć mówiąc, iż ten ?jedyny? na pewno już gdzieś tam jest i na nią czeka.
Sprawa Franka nabiera rumieńców, po tym jak prawniczka dociera do kobiety, która może poświadczyć na rzecz jej klienta. Pani Brygida ma jednak opory, bo kiedyś była kochanką właściciela cukierni, przeciwko któremu miałaby zeznawać. Ostatecznie, gdy Magda używa argumentu, że po korytarzach sądowych kręcą się ciekawi faceci, z czego część do wzięcia, Brygida zmienia front i obiecuje zastanowić się nad całą kwestią.
Po trzech dniach milczenia Magda w końcu dzwoni do matki. Prosi ją o radę w sprawie Piotra. Teresa nie chce tego robić przypominając córce, że to właśnie było powodem konfliktu między nimi i przyspieszyło jej powrót do Olsztyna. Magda próbuje usprawiedliwić swoje zachowanie i przeprasza mamę. Wyjawia jej swój lęk przed porzuceniem. Teresa odpowiada jednym celnym zdaniem, stwierdzając, że Piotr nie jest jej ojcem, a ona nie może przez taki pryzmat oceniać wszystkich mężczyzn.
Przebicie się na rynku usług prawniczych nie należy do łatwych zadań. Poza panią Julią i biznesmenem Jasielskim młodzi prawnicy nie mają na razie ?dużych? klientów. Żeby nie zatonąć, podejmują się niemal każdej sprawy. W kancelarii pojawia się pani Kalinowska mająca problem z wyegzekwowaniem części spadku. Piotr prosi ją o czas na przejrzenie dokumentów i wychodzi na umówiony obiad z Julią Szulc.
Życie jest jak skomplikowany scenariusz i często niespodziewanie płata figle. Gdy Piotr rozstaje się z klientką przed restaurację zajeżdża Magda i dostrzega ich stojących na chodniku. Julia, w przeciwieństwie do Piotra, zauważa prawniczkę i władczym gestem, zanosząc się jednocześnie śmiechem gładzi Piotra po policzku. Zaskoczony tym gestem, Piotr przytrzymuje rękę Julii i najłagodniej jak potrafi tłumaczy jej, że oczywiście nadal chce być jej prawnikiem, akcentując rolę, jaką chce pełnić w ich wzajemnych relacjach. Magda nie widzi już jak Piotr zdecydowanym ruchem ściąga dłoń pani Julii ze swojej twarzy, bo porażona sceną szybko odjeżdża.
Rozczarowana, z poczuciem krzywdy dzwoni później do niego i prosi o spotkanie. Po oschłym powitaniu brakuje jej słów, żeby przeprowadzić zaplanowaną rozmowę. Piotr tryska dobrym humorem ciesząc się, iż wszystko między nimi jest w porządku, skoro zgodziła się z nim spotkać. Daje jej prezent, mówiąc tajemniczo, że tylko jej mógłby coś takiego ofiarować. Magda nie otwiera zawiniątka. Myśląc, że Piotr gra na dwa fronty, uwodząc jednocześnie ją i Julię Szulc, w obawie, że prędzej czy później zostałaby przez niego zraniona oświadcza mu, iż wszystko, co do tej pory między nimi zaszło, było jedynie żartem. Prosi go, żeby przestał do niej dzwonić i zostawił ją w spokoju. Po jej odejściu zawiedziony Piotr długo błąka się po Warszawie. W końcu wraz z prezentem, o zachodzie słońca, zjawia się na moście. Odwija papier…, okazuje się, że to obrazek dwóch wielbłądów… Po chwili zadumy, ze smutkiem wyrzuca go do Wisły.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 10

8 lis 2005

Trzeba mieć nie tylko silną wolę, ale i dobrą motywację, żeby zrezygnować z porannego leniuchowania. Nawet przyjazd Teresy nie zaburzył Magdzie rytmu dnia. Matka chcąc nie chcąc, podporządkowuje się presji zdrowego stylu życia i razem z córką wychodzi pobiegać do parku. Tam czekają już na nie Agata z Karoliną.
Mimo, że Waligóra dał Magdzie wolne na czas odwiedzin jej matki w stolicy, ta pojawia się przedpołudniem w biurze. Wiktor zdumiony jej widokiem próbuje odesłać ją do domu. Magda jednak, jak na stuprocentową pracoholiczkę przystało, upiera się i zostaje w kancelarii. W tym czasie Teresa, w tajemnicy przed córką, umawia się na spotkanie z Sebastianem. Podpytuje go o Piotra i szanse na to, by Magda poważnie zaangażowała się w końcu w jakiś związek. Jej pytania, jak sama twierdzi, wynikają jedynie z troski o córkę, bo martwi się, że stawiając na karierę, przegapi ona coś bardzo ważnego w swoim życiu. Sebastian niewiele może pomóc w tej sprawie. Przyznaje, że choć próbował, w roli swatki się nie sprawdził.
W kancelarii ?Korzecki i Płaska? obaj prawnicy robią co mogą, żeby namówić Mariolę na wspólne wyjście wieczorem. Impreza z okazji przyjazdu Teresy ma być mocno rozrywkowa i połączona z tańcami. Mariola jednak, wciąż w kiepskim nastroju po rozstaniu z chłopakiem, odmawia. Gdy Piotr nie daje za wygraną, dziewczyna usprawiedliwia się imieninami matki.
Z lotniska dzwoni do Piotra Julia Szulc. Proponuje, żeby od razu spotkali się u niej w biurze. Charakter spotkania staje się jasny, gdy tylko Julia przybiera kokieteryjny, uwodzicielski ton, pytając Piotra, co robił, jak jej nie było. Prawnik inteligentnie omija pułapki słowne, które zastawia na niego klientka, próbując profesjonalnie wybrnąć z sytuacji. Nie lada sztuką jest jednak odmówienie kobiecie tak, żeby jej nie urazić, a szczególnie to trudne, gdy kobieta jest największym klientem kancelarii i proponuje wspólną kolację. Piotr odmawia, tłumacząc zgodnie z prawdą, że ma już zaplanowane spotkanie z kilkoma innymi paniami.
Każdy dzień przynosi jakieś niespodzianki. Tym razem totalnym zaskoczeniem dla Magdy jest zmiana w zachowaniu Bartka. Nie tylko oszczędził jej kąśliwych uwag, ale co więcej poprosił ją o pomoc w prowadzeniu jednej ze swoich spraw. Magda, znając go od jak najgorszej strony, próbuje doszukać się podstępu. Bartek zachowuje jednak kamienną twarz, wychwalając jej talent prawniczy. Dodaje, że jest to dla niej wprost wymarzona sprawa.
W ramach przygotowań do imprezy Magda z mamą wybierają się na zakupy. Teresa namawia córkę na kupienie ekstrawaganckiej, seksownej bluzki.
Wieczorem, wszyscy są w doskonałych nastrojach. Teresa postanawia zrealizować swój plan i zręcznym wybiegiem trafia prosto w ramiona Piotra. Magda, widząc matkę tańcząca z prawnikiem natychmiast interweniuje w obawie, że Teresa rozpocznie akcję pozyskiwania zięcia. Prosi Piotra o rozmowę i wychodzą przed klub. Tam pyta go o szczegóły oferty, którą złożyła mu Teresa. Piotr ze śmiechem droczy się mówiąc, iż nie stać go na nią, bo nie ma dwóch wielbłądów, by nimi zapłacić za dobrą żonę. Po chwili prosi Magdę, by z nim zatańczyła. Początkowo niepewnie i nieśmiało w końcu jednak Magda poddaje się rytmowi, pozwalając by Piotr przejął inicjatywę i poprowadził. Im dłużej trwa muzyka tym bardziej Magda rozluźnia się i cieszy tańcem. ?Chemię? między nimi dostrzega nie tylko matka, ale i obserwujący ich przyjaciele.
Skutki zarwanej nocy bardziej dają się we znaki Teresie niż Magdzie. Ta bowiem bladym świtem budzi się, żeby przejrzeć materiały dowodowe w sprawie, którą zaproponował jej Bartek. Teresa zaspanym głosem zaczyna rozmowę o Piotrze. Magda ucina temat krótkim stwierdzeniem, że on nie jest w jej typie. Teresa nie daje za wygraną i niewinnie rzuca stwierdzenie, iż widziała jak na nią patrzył przez cały wieczór.
Bartek wpada na Magdę w sądzie i wraca do swojej propozycji. Prawniczka jest jednak bardzo ostrożna i wypomina mu sprawę z Zakrzewskim. Bartek określa całą sytuację jako nieporozumienie i zarzeka się, iż nigdy nie popełni już takiej gafy. Mimo tego tłumaczenia Magda pozostaje wobec niego nieufna. Przy schodach prawnicy spotykają Piotra. Ku osłupieniu Magdy, Bartek na pożegnanie całuje ją w policzek i zwracając się do niej ?kochanie? obiecuje zadzwonić później. Piotr, choć jest świadkiem całej sytuacji, nie komentuje tego w żaden sposób. Proponuje za to Magdzie spacer. Prawniczka zwierza mu się z obaw, jakie ma w stosunku do Bartka. Piotr natychmiast proponuje, że przejrzy dokumenty, aby sprawdzić, czy rzeczywiście kolega z pracy nie podkłada jej zgniłego jaja. Magda oponuje, bo nie chce żeby tracił czas na jej sprawy. Piotr nalega tym bardziej, że poza spotkaniem z Julią ma cały wolny wieczór. Magda na dźwięk imienia Julia sztywnieje i ironicznie komentuje poświęcenie Piotra dla tej szczególnej klientki. Prawnik bezbłędnie trafia z ripostą, gdy prosi, aby nie była zazdrosna. Im dłużej się znają, tym łatwiej jest Piotrowi zajrzeć pod maskę obojętności, którą Magda zakłada na co dzień i dostrzec jej prawdziwe uczucia.
Miłości Magdy i Piotra chcą pomóc wszyscy znajomi. Agata, działając w porozumieniu z Teresą wyciąga od Wojtka informacje na temat Piotra. Dowiaduje się o Julii i natychmiast melduje Teresie, że mają problem. Mama Magdy próbuje ?otworzyć córce oczy? i otwarcie rozważa potencjalne niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą pojawienie się rywalki - Julii Szulc. Magda denerwuje się i żąda, aby matka przestała wtrącać się w jej życie.
Następnego dnia Teresa szykuje się do wyjazdu. Magda zaś strofuje Agatę za to, iż spiskowała z jej matką. Wszelkie dyskusje na temat Piotra ucina stwierdzeniem, że nawet najlepsze ciastko przestaje smakować, jak się kogoś do niego zmusza.
Krok do przodu czasami kończy się w istocie dwoma krokami w tył. Tym zakończyła się niestety interwencja Teresy. Magda, odczuwając presję matki, gdy Piotr zadzwonił z kolejną propozycją kolacji, odpowiedziała mu krótko - nie.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 9

1 lis 2005

Jest kilka zasad, którymi Magda kieruje się w życiu. Jedna z nich brzmi: ?W zdrowym ciele, zdrowy duch?. Udaje jej się namówić na wspólne bieganie Agatę. Przyjaciółka bardziej niż do intensywnego ruchu skora jest do rozmowy. Opowiada o swoich relacjach z Wojtkiem. Zdradza jak udało jej się nakłonić prawnika do pracy nad własnym ciałem, a w szczególności nad zrzuceniem brzuszka. Magda śmieje się z Agaty, wypominając jej własne słowa, że nigdy nie zwiąże się z pantoflarzem. Agata udaje zdziwienie, że kiedykolwiek mogła mieć tak nieżyciowe poglądy. Tego poranka Magda ma na głowie nowe zmartwienie. Przed wyjściem z domu odbiera bowiem telefon od kobiety, która kiedyś szukała pomocy w fundacji ?Femina?. Marta Bartosik pilnie prosi ją o spotkanie.
Równie aktywnie zaczynają dzień Korzecki i Płaska. Wojtek podekscytowany zwierza się przyjacielowi, iż chciałby super wyglądać dla Agaty. Na pytanie Piotra czy Agat również stara się dla niego zmienić, Wojtek oburzony odpowiada, że nie musi, bo jego zdaniem ona jest chodzącym ideałem.
W kancelarii Waligóry swój pierwszy samodzielny sukces świętuje Łukasz. Bartek ze zjadliwą złośliwością umniejsza oczywiście zasługi podwładnego. Jego komentarz tradycyjnie prowokuje Magdę do uszczypliwej polemiki. Oboje dogryzaliby sobie pewnie dłużej, gdyby nie pojawienie się Teresy. Matka Magdy uzbrojona w talerz świeżo zrobionych ruskich pierogów przyjechała porozmawiać z córką, bo zaniepokoiła ją ich ostatnia rozmowa. Waligóra po raz kolejny okazuje się fantastycznym, taktownym szefem i daje Magdzie dzień wolny. Prawniczka zabiera mamę do fundacji, gdzie umówiona jest z panią Martą. Teresa słuchając o ?Feminie? i o pomocy, której udziela kobietom, zapala się do pomysłu, aby otworzyć filię w Olsztynie. W fundacji pojawia się Jola. Przychodzi pochwalić się nowym życiem. Odeszła od konkubenta, znalazła pracę, a dziecko udało jej się zapisać do żłobka. Gdy pojawia się pani Marta, Magda wysyła mamę do domu, na spotkanie z Sebastianem.
Problemem Marty Bartosik jest jej agresywny mąż. Magda prosi kobietę, aby wybrała się z nim do terapeuty. Pani Marta nie wierzy jednak, żeby mąż się kiedykolwiek na to zgodził.
Czasami wystarczy jedno słowo, by spowodować wybuch. Tym razem, o krok za daleko posunął się Wojtek, żartując sobie znowu, z wciąż pojawiającego się i znikającego chłopaka Marioli. Prawnik trafił w czuły punkt, bo dziewczyna ostro się odcina, żądając żeby nie wtrącał się w nie swoje sprawy. Po wyjściu Wojtka, Piotr w milczeniu sonduje nastrój Marioli, ta pod wpływem jego spojrzenia rzuca w końcu hasło: ?ścianka?. Po morderczym wyścigu na ściance Piotr próbuje się dowiedzieć dlaczego od tygodnia Mariola jest taka przygnębiona. Dziewczyna nie chce powiedzieć, w końcu rozkleja się i przytula do niego. Wieczór oboje kończą w barze. Po kilku kolejkach Tequili wychodzi na jaw, że chłopak Marioli ją zostawił. Miał do niej pretensje o styl życia, znajomych, a głównie o to, iż nie siedziała w domu, czekając z utęsknieniem na jego powroty z trasy.
Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, aby zauważyć szczególną wieź, która łączy Magdę z matką. Po kolacji z Sebastianem, gdy zostają same, poruszają stały, drażliwy temat związków z mężczyznami. Magda ze smutkiem zwierza się mamie, że nikogo nie ma. Ze łzami w oczach wspomina pomyłkę z Zakrzewskim. Woli jednak być sama, niż rzucać się na szyję każdemu napotkanemu po drodze facetowi.
Następnego dnia Magda znów spotyka się z Martą. Pani Bartosik pokazuje jej sińce na szyi i opowiada jak mąż sadystycznie, pod byle pretekstem, znęca się nad nią. Magda radzi kobiecie zrobienie obdukcji, żeby miała dowody przemocy domowej, podczas sprawy rozwodowej. Pani Bartosik nie dopuszcza jednak możliwości rozstania z mężem, ze względu na dobro dzieci. Po długiej rozmowie bierze jednak od Magdy telefon do zaprzyjaźnionego z fundacją lekarza.
Powoli do kancelarii ?Korzecki i Płaska? napływają klienci z dużą gotówką. Wojtek po rozmowie z biznesmenem Jasielskim liczy na to, że po wygraniu sprawy, zostanie jego radcą prawnym i będzie mógł zrezygnować z zajęć na Uniwersytecie. Piotr też nie może narzekać na brak pracy, bo przygotowuje pozew przeciwko nieuczciwemu deweloperowi.
Gdy Wojtek dowiaduje się, że Mariola została sama, bardzo chce się zaangażować w jej pocieszanie. Piotr radzi jednak przyjacielowi, żeby skoncentrował się na Agacie. Sam odwozi dziewczynę wieczorem do domu. Marioli wyrywa się wtedy stwierdzenie, że straciła zaufanie do facetów. Piotr przyjacielskim tonem prosi ją, aby nie zasilała armii pięknych, wykształconych i nie potrzebujących mężczyzn, kobiet. Mariola intuicyjnie wyczuwa o kim tak naprawdę myśli Piotr. Pyta o Magdę. Prawnik opowiada o kolejnej próbie zaproszenia jej na kolacje, która skończyła się fiaskiem, bo mecenas Milowicz wymigała się wizytą matki. Wniosek jaki wyciąga z całej historii jest taki, że najwidoczniej kobiety nie lecą już na rozwodników. Ku jego zaskoczeniu Mariola ciepłym głosem wyprowadza go z błędu. Jej zdaniem rozwodnicy są bardzo seksy.
Kolejny wieczór upływa Magdzie i Teresie na trudnej rozmowie. Tym razem Magda wraca do tematu ojca. Pyta czy się odezwał. Matka zaprzecza dodając, że zgodnie z obietnicą, którą jej złożyła, natychmiast da jej znać, jak tylko to zrobi. Magda nie rozumie jak mógł je zostawić. Teresa, najspokojniej jak może, tłumaczy córce powody. Opowiada jak wyjechał do Ameryki, zakochał się, został i zaczął tam nowe życie. Nie oczernia ojca w oczach Magdy. Ze smutkiem przywołuje wspomnienia. Wyjaśnia córce, że dzięki pieniądzom, które przysyłał w ramach alimentów, utrzymywały się przez długie lata. Ona otworzyła butik, a Magda mogła studiować w Warszawie. Magda rozżalona rozdrapuje stare rany, stwierdza gorzko, że ojciec jej nie kochał, skoro tak łatwo ją zostawił. Ma żal do niego, bo zapomniał o własnym dziecku i przez te wszystkie lata nie wysłał nawet jednej kartki z życzeniami i nigdy nie zadzwonił.
Sprawa Marty Bartosik ma swój pełen napięcia finał. Kobieta roztrzęsiona dzwoni do Magdy, żeby przyjechała do niej do domu. Wysyła dzieci taksówką do rodziców. Boi się jednak, że mąż wróci zanim zdąży się spakować. Magda obiecuje przyjechać. Dzwoni do Piotra po wsparcie. Na miejscu Teresa ma okazję w końcu poznać przystojnego prawnika. Choć sytuacja nie sprzyja towarzyskim pogawędkom, widać, że Piotr zrobił na niej dobre wrażenie. Mąż Marty (Bartosik) wraca do domu w momencie, gdy cała trójka ma z niego właśnie wychodzić. Dzięki obecności Piotra kobietom udaje się bez szwanku opuścić mieszkanie. Magda dziękując prawnikowi zdobywa się jedynie na przyjacielski gest poklepania go po ramieniu. Oboje jednak uśmiechają się przy tym tak, jakby znaczyło to dla nich coś więcej…

źródło: magdam.onet.pl




Forum Modzieowe | firmy | mieszne Filmy | Bielizna | Gry Przez Bluetooth