Odcinek 15

13 gru 2005

Bywają takie dni, gdy człowiek się budzi i ogarnia go uczucie wszechogarniającego szczęścia. W takim nastroju po powrocie z Olsztyna wstaje Magda. Dobry humor nie opuszcza jej przez całą drogę do pracy. W kancelarii wesoło żartuje sobie z Bartka, któremu Waligóra polecił ćwiczenie cnoty cierpliwości. Magda proponuje, aby wpadł do fundacji ?Femina? i skorzystał z pomocy terapeutów. Wspólnik Wiktora nie odcina się, jak miewał to w zwyczaju, tylko po kilku minutach przychodzi do gabinetu Magdy z kawą.
Prawniczka zdumiona jest nie tylko tym gestem, ale również propozycją, którą jej składa. Kolejny raz prosi, żeby przejęła sprawę jego klienta. Chodzi o mężczyznę molestowanego w pracy przez swoją szefową. Bartek mile łechce zawodowa próżność Magdy, mówiąc z pełnym przekonaniem, że nikt poza nią nie zdoła przekonać sędziego, aby wydał korzystne dla nich orzeczenie. Mecenas Miłowicz godzi się i podczas rozmowy z Krzysztofem Tułowskim wypytuje go o wszystkie, nawet te najbardziej intymne, szczegóły jego relacji z przełożoną.
Przez kilka dni odcięta od informacji o postępach miłosnych Piotra Mariola bombarduje go wręcz pytaniami o to, co zaszło miedzy nimi w Olsztynie. Gdy słyszy, że skończyło się jedynie na buziaku w policzek na pożegnanie stwierdza, że albo ludzie cmokają się w policzki do końca życia, albo idą ze sobą od razu do łóżka. Piotr odpowiada jej z lekkim uśmiechem, że nie należy do ?szybkich? w tych kwestiach. Wchodzącemu Wojtkowi Mariola wyjaśnia, iż Piotr stosuje wobec prawniczki politykę małych kroków.
Doradzając całe życie innym w sprawach sercowych łatwo samemu przeoczyć moment, gdy los podsuwa pod nos okazję na miłość. W pracy Sebastian zostaje zaczepiony przez Grzegorza. Prosi on go o obróbkę zdjęć, choć takimi sprawami zajmują się u nich w agencji graficy komputerowi. Miłą pogawędkę przerywa im telefon od Magdy. Sebastian wiedząc, że jest winien przyjaciółce wyjaśnienia za odkrycie jej tajemnicy o ojcu, rzuca wszystko i jedzie na spotkanie. Grzegorz, przysłuchujący się rozmowie, jest wyraźnie niezadowolony z takiego obrotu sprawy.
Wbrew temu, czego się Sebastian spodziewał, Magda nie tylko nie jest na niego zła, ale jeszcze dziękuje mu za interwencję, która odmieniła całe jej życie. Wyjawia przyjacielowi, że się zakochała.
Jeden z klientów Magdy informuje ją, iż świadek w jego sprawie jest prawdopodobnie zastraszany, bo nie może się z nim skontaktować przed rozprawą. Magda jedzie do niego do domu. Drzwi otwiera matka chłopaka pani Kołodziejczyk, która wprost stwierdza, że jej syn nie będzie się narażał zeznając w sądzie. Marcin próbuje przeciwstawić się matce, ta jednak odsyła go do pokoju. W dniu rozprawy chłopak pojawia się w sądzie. W momencie, składania przez niego wyjaśnień na salę wpada pani Kołodziejczyk. Nie udaje jej się wyciągnąć syna, który w poczuciu obywatelskiego obowiązku kontynuuje zeznania. Jego postawa pomaga Magdzie wygrać sprawę.
Nikt, kto jedzie do domu rodzinnego, do mamy nie wraca później z pustymi rękami. Magda przywozi ogromną ilość pierogów i zaprasza wszystkich na kolację. Wcześniej zjawiają się u niej Karolina z Agatą na babskie ploty. Magda wyjawia im swoje skryte marzenie, aby jej rodzice zeszli się po latach. Dodaje, iż brak ojca wpłynął w sumie pozytywnie na jej życie zawodowe, bo miała siły walczyć o swoje. Nawet w trudnych momentach nie załamywała się tylko zaciskała zęby i ciężko pracowała, aby któregoś dnia wytknąć ojcu, że osiągnęła sukces bez jego pomocy. Dziewczyny cieszą się, bo w końcu zrzuciła z siebie bagaż przykrych doświadczeń. Karolina nie owijając w bawełnę pyta czy już spała z Piotrem i czy się sprawdził. Prawniczka z szelmowskim uśmiechem odpowiada, że owszem sprawdził się i natychmiast ucisza piszczące dziewczyny dodając, że jako kolega.
Po kolacji Magda i Piotr zostają sami. Wychodzą na taras. Magda nie ucieka przed bliskością, więc Piotr pochyla się ku jej twarzy. Stwierdza wówczas, że w ciągu kilku dniu stała się inną kobietą, bo pojawiło się w jej oczach ciepłe światełko. Ich usta dzieli zaledwie kilka centymetrów. Do pocałunku jednak nie dochodzi. Piotr wraca tego wieczoru do siebie, ale oboje czują, że wiele się w ich relacjach zmieniło.
Zmiany zachodzą nie tylko w życiu mecenasa Korzeckiego i mecenas Miłowicz. Łukasz zwierza się prawniczce, że rozstał się ze swoją dziewczyną. Magda w przyjacielskim odruchu przytula go nie zdając sobie sprawy, że kolega z pracy żywi do niej uczucia wychodzące poza biurowe relacje. Mając w głowie ostatnie wydarzenia z Piotrem, nie zauważa napięcia, z jakim zadaje jej pytanie o wspólną kolację. Prawniczka bez wahania godzi się na spotkanie.
Nie wszystko można powiedzieć przy kobiecie, dlatego Wojtek, gdy wpada na Piotra w sądzie korzysta z okazji, że nie ma w pobliżu Marioli i wypytuje go znów o Magdę. Piotr z wrodzoną dyplomacją odpowiada, że realizuje wobec niej program minimum, bo wciąż nie doprowadził do pocałunku. Widząc zdziwienie przyjaciela dodaje, iż postanowił działać w jej rytmie niezależnie od tego jak długo przyjdzie mu czekać, aż zdarzy się coś więcej.
Po południu prawnik jedzie do nowej rezydencji Julii Szulc. Klientka chce, żeby mówili sobie na ?ty?. Chwilę później wychodzi ze śmielszą propozycją, aby Piotr ją pocałował. Prawnik zręcznie omija zastawioną na niego pułapkę i dopytuje o zawodowe powody, dla których go wezwała. Julia wyjaśnia, iż chodzi o miejscowych, którzy przez kilka godzin dziennie demonstrują przed jej bramą. Gdy manifestanci się pojawiają, Piotr wychodzi do nich i przedstawia ekspertyzę, z której wynika, że basen ma własne źródło wody w związku z czym okoliczne studnie i ogródki na pewno nie wyschną. Prawnik nie rozumie wojowniczej postawy Julii, która nie chciała zostać dobrodziejką gminy. Pani Szulc zupełnie nie podejmuje tematu i zamiast o sprawy służbowe pyta czy Piotr zostanie u niej na noc. Prawnik nie uważa tego za dobry pomysł, odchodząc całuje Julię po ojcowsku w czubek głowy.
Jerzy dzwoni do córki informując o wyjeździe do Stanów na kilka tygodni. Zamierza pozamykać tam wszystkie swoje sprawy i wrócić do na stałe do Olsztyna. Prosi Magdę o spotkanie na lotnisku.
Sprawa cukiernika połączyła Franka i Brygidę. Oboje chcąc wyrazić swoją wdzięczność zapraszają Magdę do restauracji. Prawniczka jak zwykle w takich sytuacjach dzwoni do Sebastiana, żeby jej towarzyszył. Przyjaciel sugeruje, aby zabrała ze sobą Piotra. Magda wykręca się twierdząc, że ich znajomość dopiero raczkuje. Sebastian śmieje się z niej nazywając ciapą. Spotyka się następnego dnia z Piotrem i aranżuje podmiankę. Magda, choć jest zdumiona po otwarciu drzwi, nie ukrywa zadowolenia, że widzi za nimi Piotra.
Kolacja przebiega w miłej atmosferze. Piotr wznosi toast za miłość. Wieczór jest ciepły i po spotkaniu Magda proponuje, aby zrezygnowali z taksówki i wrócili do domu spacerem. Prawnik w pewnym momencie bierze ją za rękę i przebiega przez ulicę. Dziewczyna śmiejąc się wyrywa jednak dłoń. Choć są w centrum wielkiego miasta, dla nich świat wokół wydaje się jakby nie istnieć. Wpatrzeni w siebie, przepełnieni emocjami zachowują się spontanicznie jak dzieci. Tym razem Piotr nie bawi się w subtelności. Patrząc Magdzie prosto w oczy zdecydowanym ruchem przyciąga ją do siebie i namiętnie całuje. Pani mecenas w końcu daje dojść do głosu sercu i poddaje się upojnej chwili.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 14

6 gru 2005

Pamięć ludzka jest wspaniałym wynalazkiem, bo po latach przechowuje głównie piękne wspomnienia odsuwając w dalekie zakamarki te, które wywołują ból. Magda budzi się w swoim starym pokoju. Rozglądając się po wnętrzu, mimo, że spała na niewygodnym, wąskim tapczanie, uśmiecha się. Każdy przedmiot przypomina jej dzieciństwo. Choć nie było w nim ojca mama robiła wszystko, żeby córka czuła się szczęśliwa i bezpieczna. Nawet teraz wychodząc z domu Teresa nie zapomina o zostawieniu dla niej śniadania na stole.
Nagłe zniknięcie mecenas Miłowicz i fakt, że nie odbiera komórki mocno irytuje Bartka. Wspólnik Waligóry uważa, za karygodne, że Magda nie powiadomiła go, iż nie pojawi się w pracy. Wiktor tłumaczy Bartkowi, że zna powód jej nieobecności od swojej żony. Ta informacja tylko bardziej rozsierdza prawnika. Daje temu upust pytając złośliwie, kto kieruje kancelarią, bo z zachowania kobiet wygląda na to, że Magda i Karolina. Waligóra nie podejmuje zaczepki i nie wyjaśnia Bartkowi dlaczego prawniczka wzięła wolne.
Osobą, która niewątpliwie wstała tego poranka z kacem moralnym jest Sebastian. Przyjeżdża do pracy do Agaty poszukując w desperacji rady jak wybrnąć z faktu, że zdradził sekret przyjaciółki opowiadając wszystkim o jej głęboko skrywanym sekrecie. Agata próbuje zbagatelizować problem, ale Sebastian poważnie obawia się, że Magda mu tego nigdy nie wybaczy.
Jerzy chce jak najszybciej skontaktować się z córką. Spotyka się z Teresą, gdy ta robi zakupy na targowisku. Prosi o zaaranżowanie spotkania. Matka Magdy ma jednak wątpliwości i próbuje odwlec w czasie ten moment tłumacząc, że musi przygotować córkę na takie wydarzenie. Jerzy nabiera podejrzeń. Pyta czy Teresa powiedziała jej prawdę o przyczynach ich rozstania. Teresa nie dopowiada. Zabiera od niego zakupy i odchodzi. W domu zastaje Magdę w bojowym nastroju, gotową na konfrontację z ojcem. Teresa gra na zwłokę. Obawia się tego, co córka może od niego usłyszeć. Magda umawia się z Jerzym na neutralnym gruncie w parku. Na jego ?dzień dobry?, odpowiada, że nie jest to dla niej dobry dzień. Rozmowa się nie klei. Za dużo w niej żalu Magdy, a za mało z jej strony chęci słuchania. Dziewczyna nie daje ojcu możliwości wyjaśnienia tego, co się stało przed laty. Oburzona jego sugestią, że stroną winną całej tamtej sytuacji mogła być matka, wstaje i odchodzi.
Historia z biznesmenem Jasielskim jeszcze długo będzie się odbijała Wojtkowi czkawką. Przedsiębiorca od kilku tygodni mami prawnika wizją ustanowienia go swoim radca prawnym. Wykorzystując tę pozycję po raz kolejny zwraca się do niego o poprowadzenie sprawy dotyczącej jego firmy. Obiecuje, że kancelaria wyrówna swoje niższe zyski, gdy Wojtek zostanie jego człowiekiem. Mecenas Płaska ku niezadowoleniu Marioli godzi się znów reprezentować go w sądzie. Dziewczyna uważa Jasielskiego nie za klienta lecz pijawkę. Radzi Wojtkowi, aby ?pacnął? go jak komara, bo wykorzystuje on jego miękkie serce i naciąga na prowadzenie spraw niemal po kosztach. Prawnik nie chce jednak podejmować tak ważnej decyzji sam, woli poczekać na powrót wspólnika.
Piotr tymczasem po spędzonej nocy w hotelu, odbiera telefon od Magdy i przyjeżdża do jej mamy na obiad. Teresa wypytuje córkę jak się udała rozmowa z ojcem. Magda ucina temat rzucając jedynie, że wygadywał bzdury. Prawnicy szykują się do powrotu do Warszawy. Na parkingu podchodzi do nich Jerzy. Teresa łamie się i wyjawia córce, że sugestie ojca były prawdziwe. Dodaje, iż przez te wszystkie lata ukrywała to przed nią, bo bała się, że ją znienawidzi. Magda zaskoczona wyznaniem matki bez słowa wsiada do samochodu, czeka aż Piotr się pożegna i rusza.
Podczas gdy Wojtek walczy w sądzie o interesy Jasielskiego, do kancelarii przychodzi pani Lena Balicka. Kobieta jest rozczarowana tym, że nie zastaje Piotra, ale ucina sobie pogawędkę z Mariolą. Wychodzi z kancelarii niezadowolona, bo dziewczyna nie staje po jej stronie wysłuchawszy historii o jej siostrze.
Niełatwo jest prowadzić samochód, gdy w człowieku aż kipi od emocji. Magda szuka u Piotra potwierdzenia słuszności podjętej decyzji. On jednak nie chce komentować jej postępowania. Prawniczka łamiącym się głosem wygłasza długi monolog, po czym gwałtownie hamuje i zjeżdża na pobocze. Wysiada z samochodu i zaczyna płakać. Piotr proponuje, że poprowadzi przez dalszą część drogi. Magda niespodziewanie prosi, aby wrócili do Olsztyna, po czym wtula się w silne, męskie ramiona Piotra.
Upływ czasu zmienia serca ludzi. Duma i młodzieńcza zawziętość ustępują miejsca cierpliwości i chęci dialogu. Po 22 latach Teresa i Jerzy wyjaśniają sobie wielkie nieporozumienie, które doprowadziło do rozpadu ich małżeństwa. Bez zbędnych emocji Teresa przypomina mu, że nigdy nie było go w domu, bo liczyła się dla niego tylko ojczyzna i ?Solidarność?. Dodaje również, że z tej bezsilności i złości kobiety będącej zawsze na drugim miejscu, pozwoliła mu wierzyć, iż go zdradziła, choć nigdy do tego tak naprawdę nie doszło.
Rano matka odkrywa przed Magdą wszystkie karty. Wyjawia jej wtedy również, że bardzo chciała zranić jej ojca i tego dnia, gdy pojawił się w domu z paszportem, wykrzyczała mu, iż Magda nie jest jego córką.
Piotr po kolejnym dniu w Olsztynie dzwoni do Marioli dowiedzieć się czy coś się wydarzyło w kancelarii pod jego nieobecność. Mariola odpowiada, że poza sprawą Jasielskiego niewiele się dzieje. Bardziej ciekawa jest czy udało mu się poskromić Magdę. Gdy Piotr wykręca się od odpowiedzi radzi mu, żeby kuł żelazo póki gorące. Piotr po chwili zastanowienia jedzie do mieszkania Teresy. Mówi Magdzie o swoich planach powrotu do Warszawy autobusem. Prawniczka chce go podwieźć na przystanek, na parkingu przed samochodem przystaje na moment i całuje go w policzek dziękując za wszystko, co dla niej zrobił. Po chwili dodaje, że wraca następnego dnia do stolicy i nieśmiało proponuje mu, żeby został jeszcze jeden dzień, jeśli może.
Jak mówi przysłowie kłamstwo ma krótkie nogi. Wojtek spotyka w sądzie Waligórę. Wiktor widząc obok prawnika Jasielskiego śmieje się i głośno komentuje, że biznesmen ?teraz skubie pana Płaskę?. Jasielski ignoruje zaczepkę Waligóry i odchodzi rozmawiając przez telefon. Wiktor zabiera Wojtka na kawę i opowiada mu o sposobie działania przedsiębiorcy. Demaskuje jego gierki nazywając go na koniec mentą. Wojtek podejmuje decyzję, że rozmówi się z biznesmenem. Na spotkanie zabiera ze sobą Mariolę. Podczas rozmowy okazuje się, jakiego pokroju człowiekiem jest Jasielski. Mariola słysząc, że chciał wysiedlić dzieci z domu dziecka, żeby w to miejsce wybudować biurowiec nie wytrzymuje i nazywa go padlinożercą, hieną i szumowiną. Wojtek rezygnuje z reprezentowania go. Po wyjściu z budynku oboje śmieją się zadowoleni z tego, co zrobili. Mariola wesoło całuje Wojtka na pożegnanie w policzek. Przechodzi między nimi wtedy jakaś iskra, którą zauważają i która wprawia ich na moment w konsternację.
Przy odrobinie dobrej woli można naprawić każdy błąd. Magda spokojnie rozmawia z ojcem. Słucha jego opowieści o drugiej żonie, chorobie i przyrzeczeniu, które jej złożył, gdy umierała, że wróci do Polski. Magda dziwi się, że chciał ją odnaleźć, choć myślał, że nie jest jego dzieckiem. Jerzy żartuje, że tak uparty charakter mogła odziedziczyć tylko po nim, więc nie ma żadnych wątpliwości, iż jest jego córką. Pyta czy mu wybaczy. Magda bez słowa, wzruszona przytula się do ojca.
Ten wieczór prawniczka zapamięta do końca życia. Szczęśliwa je kolację z najważniejszymi osobami w swoim życiu: z mamą, ojcem i…. Piotrem.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 13

29 lis 2005

Choć marzyła o tym dniu przez lata, w końcu, gdy przychodzi wiadomość od matki, że ojciec wrócił do Polski, Magda rozsypuje się psychicznie. W tym trudnym dla niej momencie jak zwykle może liczyć na Sebastiana. Przyjaciel spędza u niej noc, wysłuchując wielogodzinnej opowieści o tym, jak ojciec ją skrzywdził porzucając i nie dając znaku życia przez 22 lata.
Magda przepełniona żalem nie chce rozmawiać z matką i gdy ta dzwoni oddaje słuchawkę Sebastianowi. Prawniczka tak bardzo przeżywa pojawienie się ojca, że w drodze do pracy, rozkojarzona wjeżdża niemal pod rozpędzoną ciężarówkę. Po tym incydencie zatrzymuje się w parku i daje sobie czas na uspokojenie.
Choć w głowie myśli wciąż kłębią się wokół tematu ojca Magda mobilizuje wszystkie siły, żeby profesjonalnie wywiązać się z obowiązków, które zaplanowała na ten dzień. Dzięki jej błyskotliwości i pomysłowi z panią Brygidą, cukiernik Adam wycofuje pozew przeciwko Frankowi. Po południu w fundacji ?Femina? odbywa długą rozmowę z Martą Bartosik, która nie chce wykorzystywać obdukcji, jako dowodu przeciwko mężowi w sądzie. Magda zastrzega, że w takim wypadku ich jedyną szansą na wygranie sprawy jest powołanie świadków. Pani Marta wyjawia, że tylko Piotr z obcych osób wiedział, co się dzieje u niej w domu i widział ją pobitą. Magda ma obawy czy sądowi wystarczą jego zeznania. W końcu jednak godzi się, żeby Marta do niego zadzwoniła.
Rozmowa Piotra z Leną Balicką przynosi jak się okazuje więcej szkody niż pożytku. Pani Kalinowska przychodzi do kancelarii załamana postępowaniem siostry, która grozi jej procesem za nękanie. Klientka błaga Piotra, żeby doprowadził do podziału domu, bo pozostał jej niecały miesiąc do eksmisji. Prawnik wyjaśnia, że nie może podważyć testamentu. Obiecuje ponownie porozmawiać z Leną i przekonać ją, żeby nie wnosiła oskarżenia.
Wojtka powoli zaczyna irytować zachowanie Jasielskiego. Biznesmen, mimo wygranych już przez prawnika dwóch spraw, wciąż nie podjął jeszcze decyzji czy ustanowi go swoim radcą.
Magda oddzwania do matki. Nie orientuje się, że w pewnym momencie Teresa oddaje słuchawkę jej ojcu- Jerzemu. Myśląc, że wciąż rozmawia z mamą, Magda przepełnionym emocjami głosem tłumaczy dlaczego nie chce mieć z nim nic wspólnego. Gdy kończy słyszy po drugiej stronie słuchawki męski głos. Zamiera, by po chwili bez słowa rozłączyć się. Ciężar tego wydarzenia jest tak wielki, że nie potrafi go unieść sama. Pakuje Mariana do specjalnej klatki i jedzie do Sebastiana. Nie udaje jej się jednak uciec przed telefonami matki. Rano słyszy jak przyjaciel rozmawia z Teresą. Magda nie chce roztrząsać tematu ojca, szybko zbiera swoje rzeczy i wychodzi.
Gdy pojawia się problem najlepszym rozwiązaniem jest wypracowanie kompromisu. Zgodnie z tą zasadą Piotr odwiedza burmistrza gminy, w której buduje się Julia Szulc. Lesław Raczyk słysząc nazwisko klientki, którą Piotr reprezentuje, natychmiast pyta, czy chodzi o nieszczęsny basen. Piotr wyjaśnia jednak, że ma propozycję na dużego inwestora. Podczas spotkania z Julią opowiada jej o potrzebach gminy i o stojących budynkach po byłych PGR-ach, które burmistrz godzi się sprzedać na bardzo atrakcyjnych warunkach. Julia jest zaskoczona operatywnością prawnika, jednocześnie gasi jego entuzjazm dodając, że ma kaprys zbudowania fabryki kremów wszędzie, byle nie w Dobrzycach.
Nielepiej idzie Piotrowi rozmowa z Leną Balicką. Kobieta przez lata hodowała w sobie żal do siostry głównie o to, że to na nią spadła opieka nad ciężko chorymi rodzicami. Przez egoizm siostry na wiele lat stała się praczką, sprzątaczką i pielęgniarką w jednej osobie.
Gdy wszystko idzie źle Magda chodzi nad staw. Tam znajduje ją Sebastian. Ponownie próbuje ją przekonać, że w jej własnym interesie jest spotkanie się z ojcem. Magda upiera się jednak przy podjętej decyzji.
Po telefonie od Marty Piotr dzwoni do mecenas Miłowicz. Ta jednak szybko kończy rozmowę usprawiedliwiając się, że jest zajęta. Zachowanie Magdy nie umyka uwadze Marioli. Gdy Piotr odwozi ją do domu przyznaje się prawnikowi, że jej nie rozumie. Dziewczyna uważa, że Magda czerpie satysfakcję z tego, że taki facet jak Piotr chodzi na jej smyczy… W czasie rozmowy Mariola zrzuca rozmowę telefoniczną. Widząc zdziwienie Piotra wyjaśnia, że były chłopak Jacek nie daje jej spokoju. Mariola całuje prawnika na pożegnanie w policzek i znika za furtką. Piotr nie widzi, że zatrzymuje się jeszcze, żeby odprowadzić go wzrokiem.
Niełatwo jest zostawić życie osobiste w domu, a w pracy skupić się jedynie na obowiązkach szczególnie, gdy wydarza się coś, co wstrząsa całym dotychczasowym życiem. Magda dzwoni przed południem do mamy. Teresa spaceruje z Jerzym po parku. Ojciec Magdy słysząc, że to ona robi gest, aby Teresa oddała mu słuchawkę. Magda w tym momencie prosi jednak mamę, żeby nie rozmawiały o ojcu. Płacze. W takiej sytuacji zastaje ją Piotr wchodząc do gabinetu na umówione spotkanie. Widząc ją ocierającą łzy prosi, żeby powiedziała, co się dzieje. Magda wychodzi zostawiając go bez odpowiedzi. Chwilę później dzwoni z samochodu do Kasi z prośbą, żeby przeprosiła Piotra i przekazała mu, iż zadzwoni do niego w sprawie Marty następnego dnia.
Opalona i wypoczęta Karolina pokazuje Agacie zdjęcia z Mazur. Dziewczyny rozmawiają o Magdzie zastanawiając się, dlaczego nie przyszła na spotkanie. Dramatyzmu sytuacji dodaje telefon od Piotra. Agata natychmiast dzwoni do najlepiej poinformowanego w sprawach koleżanki źródła, czyli do Sebastiana. Efekt jest taki, że w bardzo krótkim czasie ?przyjacielski sztab kryzysowy? spotyka się w kawiarni. Sebastian opowiada historię rodzinną Magdy. Karolina sugeruje, że ktoś powinien do niej pojechać. Sebastian kładzie na stoliku klucze do jej mieszkania. Agata stwierdza jednak, że chyba lepszym wyjściem z sytuacji jest danie jej czasu na przemyślenie wszystkiego w samotności. Piotr, milczący do tej pory, bierze klucze ze stolika i pyta jedynie Sebastiana o adres.
Lody i popcorn to sprawdzone lekarstwo na zły nastrój. Magda siedząc na tarasie przytula się do Mariana i objada słodyczami. Totalnie zaskakuje ją pojawienie się Piotra. Zła ucieka do sypialni. Piotr nie poddaje się i powoli zaczyna z nią rozmawiać. Po kilku zdaniach tak zaplątuje się w swoim wywodzie, że Magda mimowolnie uśmiecha się. Piotr łagodnie, choć stanowczo prosi ją, żeby spakowała swoje rzeczy, bo zabiera ją do Olsztyna.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 12

22 lis 2005

Czasami brakuje sił, żeby nadrabiać miną podły nastrój. Magda po ostatniej rozmowie z Piotrem z trudem zaczyna nowy dzień. Nie potrafi ukryć chandry. Pochmurna jak burza wpada do kancelarii i bez jednego, miłego słowa zaszywa się w gabinecie. Natychmiast dzwoni do Sebastiana, żeby się wyżalić na swój ciężki, kobiecy los. Zaniepokojony jej zachowaniem Łukasz nieśmiało wchodzi do jej pokoju. Stojąc w drzwiach słyszy, jak Magda ze łzami w oczach prosi Sebastiana, żeby nie nazywał jej ?kochaniem?, bo nie jest niczyim kochaniem…
Łukasz próbuje pocieszyć koleżankę. Sugeruje, że jej nastrój to wynik przemęczenia, bo ostatnio za dużo pracuje. Magda przybitym tonem odpowiada, że czymś musi sobie wypełniać życie osobiste. Rozmowę przerywa wejście Kasi, która wzywa ich do gabinetu Waligóry na spotkanie. Wiktor oznajmia prawnikom, że wyjeżdża na tygodniowy urlop na Mazury i zostawia ich pod opieką wspólnika. Magda zauważa, iż Bartek ostatnio uczłowieczył się w stosunku do niej, więc jest szansa na zawiedzenie broni, aż do jego powrotu.
W nielepszym humorze jest tego dnia również Piotr. Choć nie daje tego po sobie poznać podczas spotkania z panią Kalinowską, to jednak wybucha później. Iskrą zapalną staje się uwaga Marioli, że z takiej klientki, to kancelaria nie będzie miała dużych pieniędzy. Piotr denerwuje się, że dziewczyna przekracza granice swoich kompetencji dodając na koniec, iż wszystkie kobiety są takie same. Najpierw jest miło, wesoło, można nawet pożartować i zatańczyć, a potem atakują pazurkami po oczach.
Prawdziwy przyjaciel, gdy sytuacja tego wymaga, potrafi powiedzieć kilka gorzkich, ale prawdziwych słów. Sebastian ostro obchodzi się z Magdą, krytykując jej postawę wobec Piotra. Denerwuje się wykrzykując, że zrobiła z faceta idiotę, a teraz mazgai się i każe sobie współczuć, jakby to ona była ofiarą. Sebastian wychodzi ze spotkania zostawiając Magdę w zupełnej rozsypce, bo zamiast pocieszenia słyszy ona od przyjaciela jedynie wyrzuty pod swoim adresem.
Mariola i Wojtek wybierają się razem na ściankę. Dziewczyna opowiada prawnikowi jak jego wspólnik ?nawarczał? na nią rano w kancelarii. Dodaje, że jej zdaniem para Piotr-Magda poszła w gwizdek… Na hali pojawia się ?odstawiona? Agata. Mimo zachęty ze strony Marioli i Wojtka, w obawie przed zniszczeniem paznokci, rezygnuje ze wspinania się na rzecz nieinwazyjnego kibicowania.
Milej jest płacić komuś za wynajem mieszkania, gdy przy okazji można się uraczyć przepysznymi pierogami. Piotr zostaje na obiedzie u pani Natalii. Ta, wiedziona intuicją wypytuje go o kobietę, przez którą jest przygnębiony. Domyśla się, że dostał kosza i z pełnym przekonaniem stwierdza, że w takim razie nie była to dziewczyna dla niego. Pani Natalia z wyczuciem, żeby nie ranić swojego rozmówcy, zmienia temat i prosi go, aby opowiedział jej o sprawie, którą prowadzi przeciwko deweloperowi.
Przy rozterkach sercowych, najlepiej szybko zająć umysł czymś innym. W przypadku Magdy chwilowym lekiem na Piotra okazuje się być praca. Po południu spotyka się z Frankiem, który dokładnie opowiada historię tortów weselnych, za których niezapłacenie jest skarżony przez kierownika cukierni. Mężczyzna zwierza się z tego, jak trzy dni nie trzeźwiał po tym, gdy narzeczona zostawiła go przed ołtarzem. A jak w końcu dotarł do cukierni, to powiedziano mu, że ciasto się zepsuło. Magdzie rodzi się w głowie plan działania. Pyta Franka czy ma obcisłe dżinsy i prosi, żeby je założył na następne spotkanie. Później tego samego dnia, jedzie do cukierni porozmawiać z kierownikiem panem Adamem i jego adwokatem Rojewskim. Pyta właściciela, jak torty mogły się zepsuć w tak krótkim terminie i dodaje, że żądanie od jej klienta 10 tysięcy złotych odszkodowania to zwykłe draństwo. Wychodząc ze sklepu dzwoni do Brygidy i zaprasza ją na następny dzień do kancelarii.
Gdy nie gonią już obowiązki, to powracają niestety czarne myśli. Magda dzwoni do mamy i opowiada jej zarówno o Piotrze, jak i Sebastianie. Teresa nie rozumie zachowania córki, a tym bardziej jej przekonania, że prędzej, czy później Piotr na pewno ją zostawi. Za absurdalne uważa roztrząsanie relacji damsko- męskich z perspektywy skrzywdzonej przez ojca małej dziewczynki. Rzeczowo stwierdza, iż Magda powinna się pogodzić ze swoją przeszłością. Dodaje, że to nie Piotr jest jej problemem, tylko ona sama.
Piotr wygrywa sprawę w sądzie przeciwko nieuczciwemu deweloperowi. Na korytarzu spotyka Magdę z Martą Bartosik. Kobieta dziękuje prawnikowi, że pomógł jej bezpiecznie wyprowadzić się od męża tyrana. Magda stara się unikać jego spojrzenia. Gdy zapada krępujące milczenie usprawiedliwia się zbliżającą godziną rozprawy rozwodowej i odchodzi.
Po tym jak Mariola zawyrokował, iż nic miedzy mecenasami Miłowicz i Korzeckim nie będzie, Wojtek szukał okazji do spokojnej rozmowy z przyjacielem. Po wyjściu z sądu zagaduje go o Magdę. Piotr opatrznie rozumie pokrętny, kwiecisty wywód kolegi sądząc, że jest on sam zainteresowany dziewczyną. Wojtek śmieje się i bez ogródek stwierdza, iż Magda to nie jego liga. Piotr głośno zastanawia się czyją ona w ogóle jest ligą.
Kontakty prawnika z Julią Szulc na razie nie wychodzą poza ramy zawodowe. Piotr choć wie, że może się narazić nie boi się mówić jej niewygodnej często prawdy, prosto w oczy. Tak jest w przypadku basenu, który Julia wybudowała, mimo protestów mieszkańców wsi. Piotr jako zwolennik dialogu upomina klientkę, że powinna traktować sąsiadów z większym szacunkiem i uprzejmością. Dodaje, że w atmosferze wzajemnych pretensji nie będzie jej się tam dobrze mieszkało, tym bardziej, że już zyskała w okolicy miano ?basenówy?. Choć pani Szulc uważa uwagi i postawę Piotra za zuchwałe, zleca mu znalezienie optymalnego rozwiązania dla tego problemu.
Problem pani Kalinowskiej polega na tym, że nie stać jej na opłacanie mieszkania, w którym mieszka z synem, synową i dzieckiem. Administracja budynku warunkowo zgodziła się na przesiedlenie rodziny do ciasnej kawalerki jeśli uregulują długi. Pani Kalinowska prosi Piotra, żeby przekonał jej siostrę, mieszkającą w ich dużym rodzinnym domu do podziału budynku. Prawnik jedzie na rozmowę z Leną Balicką. Ta jednak oznajmia, że siostra owszem wprowadzi się do tego domu, ale dopiero po jej trupie. Kobieta jest zgorzkniałą, samotną, schorowaną osobą, ale z siostrą nie chce mieć nic wspólnego.
Czasami wystarczy odrobina sprytu, żeby kogoś, do czegoś przekonać. Magda, wiedząc jakie wrażenie robią na Brygidzie męskie pośladki w opiętych dżinsach aranżuje spotkanie z Frankiem u niej w gabinecie i trafia w dziesiątkę. Dziewczyna dotąd niechętna składaniu zeznań przeciwko swojemu byłemu kochankowi, cukiernikowi Adamowi, po dokładnym obejrzeniu sobie Franka, godzi się współpracować.
Miesiąc po pierwszym pocałunku Wojtek i Agata zapraszają znajomych na świętowanie jubileuszu do knajpy. Oboje starają się podziękować przede wszystkim Piotrowi i Magdzie- rodzicom chrzestnym ich związku. Magda w obawie, że Wojtek zagalopuje się i poruszy niebezpieczne tematy szybko wznosi toast mówiąc, iż nie jest ważne kto kogo z kim poznał, tylko co się z tym uczuciem zrobiło. Dzwoniący telefon zawiesza jej ostatnie zdanie w ciszy. Magda odchodzi porozmawiać. Okazuje się, że to Teresa. Magda zaniepokojona dopytuje, dlaczego matka płacze. Ta, w końcu wydusza z siebie, że wrócił ojciec…

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 11

15 lis 2005

Gdyby prowadzono na uniwersytetach zajęcia o kobietach, może mężczyznom byłoby łatwiej na świecie. Niestety póki, co muszą sobie radzić na własną rękę, a jak pokazuje przypadek Piotra, nie radzą sobie niestety najlepiej. Prawnik po raz kolejny dzwoni do Magdy, żeby umówić się nią na spotkanie, ta jednak konsekwentnie odmawia. Piotr nie odpuszcza i wykonuje do niej drugi telefon w odstępie zaledwie kilkunastu minut. Magda obiera tuż przed wejściem na salę sądową, ucina rozmowę rzucając Piotrowi na odczepne, że sama do niego zadzwoni, jak będzie miała czas.
Ten poranny kontakt z Piotrem odbija się na jej mowie obronnej. Zamiast o kliencie, rozwodzi się z zaciętością o zachowaniu prawnika w stosunku do niej. Sędzia zdziwiony jej wywodem sprowadza ją na ziemię, dopytując, co odmowa umówienia się z kimś, kto namolnie dzwoni, ma wspólnego z pozwem jej klienta, któremu przeszkadza parkowanie samochodu tyłem do budynku, w którym mieszka. Magda natychmiast reflektuje się i dalej prowadzi już obronę bez wpadek.
Czas leczy większość ran. Mariola powoli wraca do siebie. Zaczyna nawet żartować ze swojej sytuacji i w rozmowie z Wojtkiem stwierdza, że znów ?wróciła na półkę?. Widząc zdziwienie prawnika wyjaśnia mu, iż skoro ?klient? ją oddał jest do wzięcia. Zarówno Wojtek jak i Piotr cieszą się widząc ją w lepszym nastroju. Gdy Wojtek wychodzi na spotkanie z Jasielskim Mariola opowiada Piotrowi o jej wymarzonym typie mężczyzny. Prawnik wchodzi jej w słowo wymieniając wszystkie cechy idealnego faceta. Skoro już poruszyli temat związków i uczuć Mariola z zainteresowaniem wypytuje Piotra o jego relacje z Magdą. Szczególnie interesuje ją, czy pani mecenas nie jest zazdrosna o Julię Szulc. Piotr wyjaśnia, iż nie ma, o co być zazdrosna. Dodaje, że to, co czuje do Magdy nie jest może płomienną miłością, ale myśli o niej każdego wieczoru zanim zaśnie. Te ostatnie słowa Piotr wypowiada, trzymając twarz Marioli w swoich dłoniach. Choć mowa jest o Magdzie, to jednak dziewczyna na ułamek sekundy zatapia się w jego spojrzeniu, tracąc oddech…
Świat jest bardzo mały. Rano Wojtek wpada na Magdę w sądzie. Mając w pamięci jej ostatni taniec z Piotrem wychodzi z założenia, iż coś pomiędzy nimi zaiskrzyło na poważnie. Pełen dobrych intencji rzuca wesoło, że Piotr jest w kancelarii. Magda reaguje na jego słowa, jak na atak. Bardzo stanowczym i zimnym głosem prosi go, żeby się nie wtrącał w jej sprawy.
Mimo wcześniejszych obaw Magda z wyczuciem i dociekliwością prowadzi sprawę klienta, którego powierzył jej Bartek. Zadanie jest dla niej o tyle trudne, że musi nie tylko wybronić Franka Drabczyka, ale również zmierzyć się z szowinistycznym mecenasem Rolewskim, który otwarcie, podczas pierwszego spotkania, mierząc ją wzrokiem stwierdza, iż miejsce kobiety jest w domu, a nie na sali rozpraw.
Gdy wszystko się wali wtedy nieoceniony okazuje się Sebastian. Magda zwierza mu się z jednej ze swoich największych obaw, jeśli chodzi o Piotra. Boi się, że skoro tak bardzo kochał swoją żonę, to kiedyś jej wybaczy i będzie chciał do niej wrócić.
Doświadczone kobiety wiedzą, czego chcą i nie cofną się przed niczym, żeby to zdobyć. Julia Szulc niczym pająk oplata Piotra coraz gęstrzą siecią. Zabiera go na teren swojej nowobudowanej posiadłości. Opowiada o przyjaźni i o tym, że gdy odnosi się sukces ma się głównie znajomych, którzy ustawiają się w kolejce z wyciągniętymi rękami, żeby coś dla siebie wyszarpać. Prosi jednocześnie Piotra, żeby zajął się protestem mieszkańców wsi, którym nie podoba się fakt, że wybudowała na działce basen.
Samotność jest gorsza od ciężkiej choroby, bo bezlitośnie pustoszy serce. Cztery ściany nawet najpiękniej urządzonego mieszkania przytłaczają, gdy tkwi się w nich każdego wieczoru samemu. Magda z tego powodu coraz częściej zostaje w kancelarii po godzinach. W końcu będąc w totalnym dołku dzwoni do Sebastiana i umawia się z nim na kolację. Robi przepyszną tarte ze szpinakiem. Sebastian zachwyca się kulinarnym popisem przyjaciółki dodając, że każdy facet, który spróbowałby tych pyszności po pierwszym kęsie rzuciłby jej się do stóp i błagał o rękę. Magda nie śmieje się z zaczepki przyjaciela. Ten widząc jej melancholijny nastrój, próbuje ją pocieszyć mówiąc, iż ten ?jedyny? na pewno już gdzieś tam jest i na nią czeka.
Sprawa Franka nabiera rumieńców, po tym jak prawniczka dociera do kobiety, która może poświadczyć na rzecz jej klienta. Pani Brygida ma jednak opory, bo kiedyś była kochanką właściciela cukierni, przeciwko któremu miałaby zeznawać. Ostatecznie, gdy Magda używa argumentu, że po korytarzach sądowych kręcą się ciekawi faceci, z czego część do wzięcia, Brygida zmienia front i obiecuje zastanowić się nad całą kwestią.
Po trzech dniach milczenia Magda w końcu dzwoni do matki. Prosi ją o radę w sprawie Piotra. Teresa nie chce tego robić przypominając córce, że to właśnie było powodem konfliktu między nimi i przyspieszyło jej powrót do Olsztyna. Magda próbuje usprawiedliwić swoje zachowanie i przeprasza mamę. Wyjawia jej swój lęk przed porzuceniem. Teresa odpowiada jednym celnym zdaniem, stwierdzając, że Piotr nie jest jej ojcem, a ona nie może przez taki pryzmat oceniać wszystkich mężczyzn.
Przebicie się na rynku usług prawniczych nie należy do łatwych zadań. Poza panią Julią i biznesmenem Jasielskim młodzi prawnicy nie mają na razie ?dużych? klientów. Żeby nie zatonąć, podejmują się niemal każdej sprawy. W kancelarii pojawia się pani Kalinowska mająca problem z wyegzekwowaniem części spadku. Piotr prosi ją o czas na przejrzenie dokumentów i wychodzi na umówiony obiad z Julią Szulc.
Życie jest jak skomplikowany scenariusz i często niespodziewanie płata figle. Gdy Piotr rozstaje się z klientką przed restaurację zajeżdża Magda i dostrzega ich stojących na chodniku. Julia, w przeciwieństwie do Piotra, zauważa prawniczkę i władczym gestem, zanosząc się jednocześnie śmiechem gładzi Piotra po policzku. Zaskoczony tym gestem, Piotr przytrzymuje rękę Julii i najłagodniej jak potrafi tłumaczy jej, że oczywiście nadal chce być jej prawnikiem, akcentując rolę, jaką chce pełnić w ich wzajemnych relacjach. Magda nie widzi już jak Piotr zdecydowanym ruchem ściąga dłoń pani Julii ze swojej twarzy, bo porażona sceną szybko odjeżdża.
Rozczarowana, z poczuciem krzywdy dzwoni później do niego i prosi o spotkanie. Po oschłym powitaniu brakuje jej słów, żeby przeprowadzić zaplanowaną rozmowę. Piotr tryska dobrym humorem ciesząc się, iż wszystko między nimi jest w porządku, skoro zgodziła się z nim spotkać. Daje jej prezent, mówiąc tajemniczo, że tylko jej mógłby coś takiego ofiarować. Magda nie otwiera zawiniątka. Myśląc, że Piotr gra na dwa fronty, uwodząc jednocześnie ją i Julię Szulc, w obawie, że prędzej czy później zostałaby przez niego zraniona oświadcza mu, iż wszystko, co do tej pory między nimi zaszło, było jedynie żartem. Prosi go, żeby przestał do niej dzwonić i zostawił ją w spokoju. Po jej odejściu zawiedziony Piotr długo błąka się po Warszawie. W końcu wraz z prezentem, o zachodzie słońca, zjawia się na moście. Odwija papier…, okazuje się, że to obrazek dwóch wielbłądów… Po chwili zadumy, ze smutkiem wyrzuca go do Wisły.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 10

8 lis 2005

Trzeba mieć nie tylko silną wolę, ale i dobrą motywację, żeby zrezygnować z porannego leniuchowania. Nawet przyjazd Teresy nie zaburzył Magdzie rytmu dnia. Matka chcąc nie chcąc, podporządkowuje się presji zdrowego stylu życia i razem z córką wychodzi pobiegać do parku. Tam czekają już na nie Agata z Karoliną.
Mimo, że Waligóra dał Magdzie wolne na czas odwiedzin jej matki w stolicy, ta pojawia się przedpołudniem w biurze. Wiktor zdumiony jej widokiem próbuje odesłać ją do domu. Magda jednak, jak na stuprocentową pracoholiczkę przystało, upiera się i zostaje w kancelarii. W tym czasie Teresa, w tajemnicy przed córką, umawia się na spotkanie z Sebastianem. Podpytuje go o Piotra i szanse na to, by Magda poważnie zaangażowała się w końcu w jakiś związek. Jej pytania, jak sama twierdzi, wynikają jedynie z troski o córkę, bo martwi się, że stawiając na karierę, przegapi ona coś bardzo ważnego w swoim życiu. Sebastian niewiele może pomóc w tej sprawie. Przyznaje, że choć próbował, w roli swatki się nie sprawdził.
W kancelarii ?Korzecki i Płaska? obaj prawnicy robią co mogą, żeby namówić Mariolę na wspólne wyjście wieczorem. Impreza z okazji przyjazdu Teresy ma być mocno rozrywkowa i połączona z tańcami. Mariola jednak, wciąż w kiepskim nastroju po rozstaniu z chłopakiem, odmawia. Gdy Piotr nie daje za wygraną, dziewczyna usprawiedliwia się imieninami matki.
Z lotniska dzwoni do Piotra Julia Szulc. Proponuje, żeby od razu spotkali się u niej w biurze. Charakter spotkania staje się jasny, gdy tylko Julia przybiera kokieteryjny, uwodzicielski ton, pytając Piotra, co robił, jak jej nie było. Prawnik inteligentnie omija pułapki słowne, które zastawia na niego klientka, próbując profesjonalnie wybrnąć z sytuacji. Nie lada sztuką jest jednak odmówienie kobiecie tak, żeby jej nie urazić, a szczególnie to trudne, gdy kobieta jest największym klientem kancelarii i proponuje wspólną kolację. Piotr odmawia, tłumacząc zgodnie z prawdą, że ma już zaplanowane spotkanie z kilkoma innymi paniami.
Każdy dzień przynosi jakieś niespodzianki. Tym razem totalnym zaskoczeniem dla Magdy jest zmiana w zachowaniu Bartka. Nie tylko oszczędził jej kąśliwych uwag, ale co więcej poprosił ją o pomoc w prowadzeniu jednej ze swoich spraw. Magda, znając go od jak najgorszej strony, próbuje doszukać się podstępu. Bartek zachowuje jednak kamienną twarz, wychwalając jej talent prawniczy. Dodaje, że jest to dla niej wprost wymarzona sprawa.
W ramach przygotowań do imprezy Magda z mamą wybierają się na zakupy. Teresa namawia córkę na kupienie ekstrawaganckiej, seksownej bluzki.
Wieczorem, wszyscy są w doskonałych nastrojach. Teresa postanawia zrealizować swój plan i zręcznym wybiegiem trafia prosto w ramiona Piotra. Magda, widząc matkę tańcząca z prawnikiem natychmiast interweniuje w obawie, że Teresa rozpocznie akcję pozyskiwania zięcia. Prosi Piotra o rozmowę i wychodzą przed klub. Tam pyta go o szczegóły oferty, którą złożyła mu Teresa. Piotr ze śmiechem droczy się mówiąc, iż nie stać go na nią, bo nie ma dwóch wielbłądów, by nimi zapłacić za dobrą żonę. Po chwili prosi Magdę, by z nim zatańczyła. Początkowo niepewnie i nieśmiało w końcu jednak Magda poddaje się rytmowi, pozwalając by Piotr przejął inicjatywę i poprowadził. Im dłużej trwa muzyka tym bardziej Magda rozluźnia się i cieszy tańcem. ?Chemię? między nimi dostrzega nie tylko matka, ale i obserwujący ich przyjaciele.
Skutki zarwanej nocy bardziej dają się we znaki Teresie niż Magdzie. Ta bowiem bladym świtem budzi się, żeby przejrzeć materiały dowodowe w sprawie, którą zaproponował jej Bartek. Teresa zaspanym głosem zaczyna rozmowę o Piotrze. Magda ucina temat krótkim stwierdzeniem, że on nie jest w jej typie. Teresa nie daje za wygraną i niewinnie rzuca stwierdzenie, iż widziała jak na nią patrzył przez cały wieczór.
Bartek wpada na Magdę w sądzie i wraca do swojej propozycji. Prawniczka jest jednak bardzo ostrożna i wypomina mu sprawę z Zakrzewskim. Bartek określa całą sytuację jako nieporozumienie i zarzeka się, iż nigdy nie popełni już takiej gafy. Mimo tego tłumaczenia Magda pozostaje wobec niego nieufna. Przy schodach prawnicy spotykają Piotra. Ku osłupieniu Magdy, Bartek na pożegnanie całuje ją w policzek i zwracając się do niej ?kochanie? obiecuje zadzwonić później. Piotr, choć jest świadkiem całej sytuacji, nie komentuje tego w żaden sposób. Proponuje za to Magdzie spacer. Prawniczka zwierza mu się z obaw, jakie ma w stosunku do Bartka. Piotr natychmiast proponuje, że przejrzy dokumenty, aby sprawdzić, czy rzeczywiście kolega z pracy nie podkłada jej zgniłego jaja. Magda oponuje, bo nie chce żeby tracił czas na jej sprawy. Piotr nalega tym bardziej, że poza spotkaniem z Julią ma cały wolny wieczór. Magda na dźwięk imienia Julia sztywnieje i ironicznie komentuje poświęcenie Piotra dla tej szczególnej klientki. Prawnik bezbłędnie trafia z ripostą, gdy prosi, aby nie była zazdrosna. Im dłużej się znają, tym łatwiej jest Piotrowi zajrzeć pod maskę obojętności, którą Magda zakłada na co dzień i dostrzec jej prawdziwe uczucia.
Miłości Magdy i Piotra chcą pomóc wszyscy znajomi. Agata, działając w porozumieniu z Teresą wyciąga od Wojtka informacje na temat Piotra. Dowiaduje się o Julii i natychmiast melduje Teresie, że mają problem. Mama Magdy próbuje ?otworzyć córce oczy? i otwarcie rozważa potencjalne niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą pojawienie się rywalki – Julii Szulc. Magda denerwuje się i żąda, aby matka przestała wtrącać się w jej życie.
Następnego dnia Teresa szykuje się do wyjazdu. Magda zaś strofuje Agatę za to, iż spiskowała z jej matką. Wszelkie dyskusje na temat Piotra ucina stwierdzeniem, że nawet najlepsze ciastko przestaje smakować, jak się kogoś do niego zmusza.
Krok do przodu czasami kończy się w istocie dwoma krokami w tył. Tym zakończyła się niestety interwencja Teresy. Magda, odczuwając presję matki, gdy Piotr zadzwonił z kolejną propozycją kolacji, odpowiedziała mu krótko – nie.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 9

1 lis 2005

Jest kilka zasad, którymi Magda kieruje się w życiu. Jedna z nich brzmi: ?W zdrowym ciele, zdrowy duch?. Udaje jej się namówić na wspólne bieganie Agatę. Przyjaciółka bardziej niż do intensywnego ruchu skora jest do rozmowy. Opowiada o swoich relacjach z Wojtkiem. Zdradza jak udało jej się nakłonić prawnika do pracy nad własnym ciałem, a w szczególności nad zrzuceniem brzuszka. Magda śmieje się z Agaty, wypominając jej własne słowa, że nigdy nie zwiąże się z pantoflarzem. Agata udaje zdziwienie, że kiedykolwiek mogła mieć tak nieżyciowe poglądy. Tego poranka Magda ma na głowie nowe zmartwienie. Przed wyjściem z domu odbiera bowiem telefon od kobiety, która kiedyś szukała pomocy w fundacji ?Femina?. Marta Bartosik pilnie prosi ją o spotkanie.
Równie aktywnie zaczynają dzień Korzecki i Płaska. Wojtek podekscytowany zwierza się przyjacielowi, iż chciałby super wyglądać dla Agaty. Na pytanie Piotra czy Agat również stara się dla niego zmienić, Wojtek oburzony odpowiada, że nie musi, bo jego zdaniem ona jest chodzącym ideałem.
W kancelarii Waligóry swój pierwszy samodzielny sukces świętuje Łukasz. Bartek ze zjadliwą złośliwością umniejsza oczywiście zasługi podwładnego. Jego komentarz tradycyjnie prowokuje Magdę do uszczypliwej polemiki. Oboje dogryzaliby sobie pewnie dłużej, gdyby nie pojawienie się Teresy. Matka Magdy uzbrojona w talerz świeżo zrobionych ruskich pierogów przyjechała porozmawiać z córką, bo zaniepokoiła ją ich ostatnia rozmowa. Waligóra po raz kolejny okazuje się fantastycznym, taktownym szefem i daje Magdzie dzień wolny. Prawniczka zabiera mamę do fundacji, gdzie umówiona jest z panią Martą. Teresa słuchając o ?Feminie? i o pomocy, której udziela kobietom, zapala się do pomysłu, aby otworzyć filię w Olsztynie. W fundacji pojawia się Jola. Przychodzi pochwalić się nowym życiem. Odeszła od konkubenta, znalazła pracę, a dziecko udało jej się zapisać do żłobka. Gdy pojawia się pani Marta, Magda wysyła mamę do domu, na spotkanie z Sebastianem.
Problemem Marty Bartosik jest jej agresywny mąż. Magda prosi kobietę, aby wybrała się z nim do terapeuty. Pani Marta nie wierzy jednak, żeby mąż się kiedykolwiek na to zgodził.
Czasami wystarczy jedno słowo, by spowodować wybuch. Tym razem, o krok za daleko posunął się Wojtek, żartując sobie znowu, z wciąż pojawiającego się i znikającego chłopaka Marioli. Prawnik trafił w czuły punkt, bo dziewczyna ostro się odcina, żądając żeby nie wtrącał się w nie swoje sprawy. Po wyjściu Wojtka, Piotr w milczeniu sonduje nastrój Marioli, ta pod wpływem jego spojrzenia rzuca w końcu hasło: ?ścianka?. Po morderczym wyścigu na ściance Piotr próbuje się dowiedzieć dlaczego od tygodnia Mariola jest taka przygnębiona. Dziewczyna nie chce powiedzieć, w końcu rozkleja się i przytula do niego. Wieczór oboje kończą w barze. Po kilku kolejkach Tequili wychodzi na jaw, że chłopak Marioli ją zostawił. Miał do niej pretensje o styl życia, znajomych, a głównie o to, iż nie siedziała w domu, czekając z utęsknieniem na jego powroty z trasy.
Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, aby zauważyć szczególną wieź, która łączy Magdę z matką. Po kolacji z Sebastianem, gdy zostają same, poruszają stały, drażliwy temat związków z mężczyznami. Magda ze smutkiem zwierza się mamie, że nikogo nie ma. Ze łzami w oczach wspomina pomyłkę z Zakrzewskim. Woli jednak być sama, niż rzucać się na szyję każdemu napotkanemu po drodze facetowi.
Następnego dnia Magda znów spotyka się z Martą. Pani Bartosik pokazuje jej sińce na szyi i opowiada jak mąż sadystycznie, pod byle pretekstem, znęca się nad nią. Magda radzi kobiecie zrobienie obdukcji, żeby miała dowody przemocy domowej, podczas sprawy rozwodowej. Pani Bartosik nie dopuszcza jednak możliwości rozstania z mężem, ze względu na dobro dzieci. Po długiej rozmowie bierze jednak od Magdy telefon do zaprzyjaźnionego z fundacją lekarza.
Powoli do kancelarii ?Korzecki i Płaska? napływają klienci z dużą gotówką. Wojtek po rozmowie z biznesmenem Jasielskim liczy na to, że po wygraniu sprawy, zostanie jego radcą prawnym i będzie mógł zrezygnować z zajęć na Uniwersytecie. Piotr też nie może narzekać na brak pracy, bo przygotowuje pozew przeciwko nieuczciwemu deweloperowi.
Gdy Wojtek dowiaduje się, że Mariola została sama, bardzo chce się zaangażować w jej pocieszanie. Piotr radzi jednak przyjacielowi, żeby skoncentrował się na Agacie. Sam odwozi dziewczynę wieczorem do domu. Marioli wyrywa się wtedy stwierdzenie, że straciła zaufanie do facetów. Piotr przyjacielskim tonem prosi ją, aby nie zasilała armii pięknych, wykształconych i nie potrzebujących mężczyzn, kobiet. Mariola intuicyjnie wyczuwa o kim tak naprawdę myśli Piotr. Pyta o Magdę. Prawnik opowiada o kolejnej próbie zaproszenia jej na kolacje, która skończyła się fiaskiem, bo mecenas Milowicz wymigała się wizytą matki. Wniosek jaki wyciąga z całej historii jest taki, że najwidoczniej kobiety nie lecą już na rozwodników. Ku jego zaskoczeniu Mariola ciepłym głosem wyprowadza go z błędu. Jej zdaniem rozwodnicy są bardzo seksy.
Kolejny wieczór upływa Magdzie i Teresie na trudnej rozmowie. Tym razem Magda wraca do tematu ojca. Pyta czy się odezwał. Matka zaprzecza dodając, że zgodnie z obietnicą, którą jej złożyła, natychmiast da jej znać, jak tylko to zrobi. Magda nie rozumie jak mógł je zostawić. Teresa, najspokojniej jak może, tłumaczy córce powody. Opowiada jak wyjechał do Ameryki, zakochał się, został i zaczął tam nowe życie. Nie oczernia ojca w oczach Magdy. Ze smutkiem przywołuje wspomnienia. Wyjaśnia córce, że dzięki pieniądzom, które przysyłał w ramach alimentów, utrzymywały się przez długie lata. Ona otworzyła butik, a Magda mogła studiować w Warszawie. Magda rozżalona rozdrapuje stare rany, stwierdza gorzko, że ojciec jej nie kochał, skoro tak łatwo ją zostawił. Ma żal do niego, bo zapomniał o własnym dziecku i przez te wszystkie lata nie wysłał nawet jednej kartki z życzeniami i nigdy nie zadzwonił.
Sprawa Marty Bartosik ma swój pełen napięcia finał. Kobieta roztrzęsiona dzwoni do Magdy, żeby przyjechała do niej do domu. Wysyła dzieci taksówką do rodziców. Boi się jednak, że mąż wróci zanim zdąży się spakować. Magda obiecuje przyjechać. Dzwoni do Piotra po wsparcie. Na miejscu Teresa ma okazję w końcu poznać przystojnego prawnika. Choć sytuacja nie sprzyja towarzyskim pogawędkom, widać, że Piotr zrobił na niej dobre wrażenie. Mąż Marty (Bartosik) wraca do domu w momencie, gdy cała trójka ma z niego właśnie wychodzić. Dzięki obecności Piotra kobietom udaje się bez szwanku opuścić mieszkanie. Magda dziękując prawnikowi zdobywa się jedynie na przyjacielski gest poklepania go po ramieniu. Oboje jednak uśmiechają się przy tym tak, jakby znaczyło to dla nich coś więcej…

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 8

25 paź 2005

Jest kilka zasad, którymi Magda kieruje się w życiu. Jedna z nich brzmi: ?W zdrowym ciele, zdrowy duch?. Udaje jej się namówić na wspólne bieganie Agatę. Przyjaciółka bardziej niż do intensywnego ruchu skora jest do rozmowy. Opowiada o swoich relacjach z Wojtkiem. Zdradza jak udało jej się nakłonić prawnika do pracy nad własnym ciałem, a w szczególności nad zrzuceniem brzuszka. Magda śmieje się z Agaty, wypominając jej własne słowa, że nigdy nie zwiąże się z pantoflarzem. Agata udaje zdziwienie, że kiedykolwiek mogła mieć tak nieżyciowe poglądy. Tego poranka Magda ma na głowie nowe zmartwienie. Przed wyjściem z domu odbiera bowiem telefon od kobiety, która kiedyś szukała pomocy w fundacji ?Femina?. Marta Bartosik pilnie prosi ją o spotkanie.
Równie aktywnie zaczynają dzień Korzecki i Płaska. Wojtek podekscytowany zwierza się przyjacielowi, iż chciałby super wyglądać dla Agaty. Na pytanie Piotra czy Agat również stara się dla niego zmienić, Wojtek oburzony odpowiada, że nie musi, bo jego zdaniem ona jest chodzącym ideałem.
W kancelarii Waligóry swój pierwszy samodzielny sukces świętuje Łukasz. Bartek ze zjadliwą złośliwością umniejsza oczywiście zasługi podwładnego. Jego komentarz tradycyjnie prowokuje Magdę do uszczypliwej polemiki. Oboje dogryzaliby sobie pewnie dłużej, gdyby nie pojawienie się Teresy. Matka Magdy uzbrojona w talerz świeżo zrobionych ruskich pierogów przyjechała porozmawiać z córką, bo zaniepokoiła ją ich ostatnia rozmowa. Waligóra po raz kolejny okazuje się fantastycznym, taktownym szefem i daje Magdzie dzień wolny. Prawniczka zabiera mamę do fundacji, gdzie umówiona jest z panią Martą. Teresa słuchając o ?Feminie? i o pomocy, której udziela kobietom, zapala się do pomysłu, aby otworzyć filię w Olsztynie. W fundacji pojawia się Jola. Przychodzi pochwalić się nowym życiem. Odeszła od konkubenta, znalazła pracę, a dziecko udało jej się zapisać do żłobka. Gdy pojawia się pani Marta, Magda wysyła mamę do domu, na spotkanie z Sebastianem.
Problemem Marty Bartosik jest jej agresywny mąż. Magda prosi kobietę, aby wybrała się z nim do terapeuty. Pani Marta nie wierzy jednak, żeby mąż się kiedykolwiek na to zgodził.
Czasami wystarczy jedno słowo, by spowodować wybuch. Tym razem, o krok za daleko posunął się Wojtek, żartując sobie znowu, z wciąż pojawiającego się i znikającego chłopaka Marioli. Prawnik trafił w czuły punkt, bo dziewczyna ostro się odcina, żądając żeby nie wtrącał się w nie swoje sprawy. Po wyjściu Wojtka, Piotr w milczeniu sonduje nastrój Marioli, ta pod wpływem jego spojrzenia rzuca w końcu hasło: ?ścianka?. Po morderczym wyścigu na ściance Piotr próbuje się dowiedzieć dlaczego od tygodnia Mariola jest taka przygnębiona. Dziewczyna nie chce powiedzieć, w końcu rozkleja się i przytula do niego. Wieczór oboje kończą w barze. Po kilku kolejkach Tequili wychodzi na jaw, że chłopak Marioli ją zostawił. Miał do niej pretensje o styl życia, znajomych, a głównie o to, iż nie siedziała w domu, czekając z utęsknieniem na jego powroty z trasy.
Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, aby zauważyć szczególną wieź, która łączy Magdę z matką. Po kolacji z Sebastianem, gdy zostają same, poruszają stały, drażliwy temat związków z mężczyznami. Magda ze smutkiem zwierza się mamie, że nikogo nie ma. Ze łzami w oczach wspomina pomyłkę z Zakrzewskim. Woli jednak być sama, niż rzucać się na szyję każdemu napotkanemu po drodze facetowi.
Następnego dnia Magda znów spotyka się z Martą. Pani Bartosik pokazuje jej sińce na szyi i opowiada jak mąż sadystycznie, pod byle pretekstem, znęca się nad nią. Magda radzi kobiecie zrobienie obdukcji, żeby miała dowody przemocy domowej, podczas sprawy rozwodowej. Pani Bartosik nie dopuszcza jednak możliwości rozstania z mężem, ze względu na dobro dzieci. Po długiej rozmowie bierze jednak od Magdy telefon do zaprzyjaźnionego z fundacją lekarza.
Powoli do kancelarii ?Korzecki i Płaska? napływają klienci z dużą gotówką. Wojtek po rozmowie z biznesmenem Jasielskim liczy na to, że po wygraniu sprawy, zostanie jego radcą prawnym i będzie mógł zrezygnować z zajęć na Uniwersytecie. Piotr też nie może narzekać na brak pracy, bo przygotowuje pozew przeciwko nieuczciwemu deweloperowi.
Gdy Wojtek dowiaduje się, że Mariola została sama, bardzo chce się zaangażować w jej pocieszanie. Piotr radzi jednak przyjacielowi, żeby skoncentrował się na Agacie. Sam odwozi dziewczynę wieczorem do domu. Marioli wyrywa się wtedy stwierdzenie, że straciła zaufanie do facetów. Piotr przyjacielskim tonem prosi ją, aby nie zasilała armii pięknych, wykształconych i nie potrzebujących mężczyzn, kobiet. Mariola intuicyjnie wyczuwa o kim tak naprawdę myśli Piotr. Pyta o Magdę. Prawnik opowiada o kolejnej próbie zaproszenia jej na kolacje, która skończyła się fiaskiem, bo mecenas Milowicz wymigała się wizytą matki. Wniosek jaki wyciąga z całej historii jest taki, że najwidoczniej kobiety nie lecą już na rozwodników. Ku jego zaskoczeniu Mariola ciepłym głosem wyprowadza go z błędu. Jej zdaniem rozwodnicy są bardzo seksy.
Kolejny wieczór upływa Magdzie i Teresie na trudnej rozmowie. Tym razem Magda wraca do tematu ojca. Pyta czy się odezwał. Matka zaprzecza dodając, że zgodnie z obietnicą, którą jej złożyła, natychmiast da jej znać, jak tylko to zrobi. Magda nie rozumie jak mógł je zostawić. Teresa, najspokojniej jak może, tłumaczy córce powody. Opowiada jak wyjechał do Ameryki, zakochał się, został i zaczął tam nowe życie. Nie oczernia ojca w oczach Magdy. Ze smutkiem przywołuje wspomnienia. Wyjaśnia córce, że dzięki pieniądzom, które przysyłał w ramach alimentów, utrzymywały się przez długie lata. Ona otworzyła butik, a Magda mogła studiować w Warszawie. Magda rozżalona rozdrapuje stare rany, stwierdza gorzko, że ojciec jej nie kochał, skoro tak łatwo ją zostawił. Ma żal do niego, bo zapomniał o własnym dziecku i przez te wszystkie lata nie wysłał nawet jednej kartki z życzeniami i nigdy nie zadzwonił.
Sprawa Marty Bartosik ma swój pełen napięcia finał. Kobieta roztrzęsiona dzwoni do Magdy, żeby przyjechała do niej do domu. Wysyła dzieci taksówką do rodziców. Boi się jednak, że mąż wróci zanim zdąży się spakować. Magda obiecuje przyjechać. Dzwoni do Piotra po wsparcie. Na miejscu Teresa ma okazję w końcu poznać przystojnego prawnika. Choć sytuacja nie sprzyja towarzyskim pogawędkom, widać, że Piotr zrobił na niej dobre wrażenie. Mąż Marty (Bartosik) wraca do domu w momencie, gdy cała trójka ma z niego właśnie wychodzić. Dzięki obecności Piotra kobietom udaje się bez szwanku opuścić mieszkanie. Magda dziękując prawnikowi zdobywa się jedynie na przyjacielski gest poklepania go po ramieniu. Oboje jednak uśmiechają się przy tym tak, jakby znaczyło to dla nich coś więcej…

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 7

18 paź 2005

Tym razem Magda zaczyna dzień w dużo lepszym nastroju. Z przekonaniem, że wszystko ma pod kontrolą, wychodzi z domu żeby zmierzyć się z drapieżną, warszawską rzeczywistością. W biurze okazuje się, że nie ona jedna wstała z wiarą, że świat należy do niej. Łukasz dumny z siebie oświadcza koleżance, że zdecydował się poprosić o samodzielne poprowadzenie jakiejś sprawy. Dobrze zapowiadające się zebranie zespołu u Waligóry, kończy się małą katastrofą.
Przyczyną jest złośliwa postawa Bartka. Magdzie zdradza on, że to Wiktor przepędził jej adoratora Maurycego Zakrzewskiego, a Łukaszowi podcina skrzydła, wyśmiewając jego gotowość do samodzielnej pracy. Magda wybiega z gabinetu Waligóry. Szybko dogania ją Łukasz, który próbuje nieudolnie pocieszyć koleżankę. Prawniczka ma ogromny żal do szefa, że ingeruje w jej życie prywatne, sprowadzając ją do roli niewolnicy w swojej firmie. Rozżalona zastanawia się czy nie rzucić wszystkiego i nie wrócić do mamy, do Olsztyna. Jadąc do domu ze zdenerwowania o mało nie przejeżdża kobiety na przejściu dla pieszych. Nie odbiera telefonu od Wiktora, nie dając mu tym samym szansy wyjaśnienia kulisów całej sprawy.
Co oznacza, gdy kobieta prosi mężczyznę, by się w niej nie zakochiwał? Piotr wspominając słowa Magdy z poprzedniego wieczoru, wciąga w analizę tego zdania Mariolę. Dziewczyna bezlitośnie stwierdza, że zakochana kobieta tak nie mówi. Jeżeli coś czuje, to potrafi to okazać na milion sposobów. Nigdy jednak, gdy jej zależy na mężczyźnie nie poprosi go, żeby jej nie kochał. Widząc jak Piotr męczy się całą sytuacją stwierdza, że przydałby mu się zdrowy seks i radzi żeby się po prostu z Magdą przespał. Piotr uważa jednak, że Magda jest romantycznym typem dziewczyny, o którą trzeba długo zabiegać i sam seks, bez miłości w jej przypadku, nie wchodzi w grę. Pod koniec rozmowy Piotr wraca do relacji Marioli z Wojtkiem, prosi ją żeby postarała się być dla niego milsza i bardziej wyrozumiała.
Załamana zachowaniem Wiktora, Magda zamyka się w domu. Nie wpuszcza dobijających się do niej koleżanek. Z odsieczą i zapasowymi kluczami do jej mieszkania przybywa, wezwany przez dziewczyny, Sebastian. Cała trójka zamiera widząc Magdę siedzącą na kanapie i ?zajadającą? swój smutek czekoladkami, lodami i popcornem. Karolina spokojnie tłumaczy jej zawiłą historię z Zakrzewskim i prawdziwą rolę, jaką odegrał w niej Wiktor, demaskując jednocześnie obrzydliwą intrygę Bartka.
Wyczerpujący emocjonalnie dzień cała grupa rozładowuje wieczorem na imprezie w klubie. Podczas, gdy Magda i Sebastian wesoło podrygują w tańcu, Piotr okupuje głównie bar. Nikt nie liczy wypitych drinków, w którymś momencie rozmowa schodzi na temat wspinaczki. Przyciśnięty do muru Wojtek deklaruje, że on podobnie jak Piotr, lubi ten sport. Agata z entuzjazmem oświadcza, że chciałaby go kiedyś zobaczyć w akcji. Nie mając wyjścia, Wojtek godzi się na spotkanie na hali wspinaczkowej.
Zakrapiana alkoholem impreza w środku tygodnia rzadko, kiedy bywa dobrym pomysłem. Następnego dnia Wojtek przysypia podczas spotkania z klientem. Rozkojarzony półprzytomnie reaguje na to, co mówi do niego mężczyzna. Przerwę obiadową prawnicy spędzają z kefirami w rękach, na ławce w parku. Kac boleśnie daje się we znaki szczególnie Wojtkowi, który wspomina obietnicę złożoną Agacie, że pokaże jej swoją technikę wspinania się. Piotr obiecuje pomóc przyjacielowi i poćwiczyć z nim przed spotkaniem z Agatą.
Przyzwyczajony głównie do siedzenia za biurkiem, Wojtek nie robi zbyt wielkich postępów w nauce. Przyjaciel radzi mu, żeby przyznał się Agacie, że nie potrafi się wspinać, a w ramach zacierania złego wrażenia, powinien kupić jej kwiaty.
Nowa sytuacja wymaga obmyślenia nowej strategii działania. Dziewczyny spacerując po parku rozprawiają o sposobach zatrzymania przy sobie nowo poznanego faceta. Karolina, kolejny raz okazuje się być skarbnicą wiedzy w tej dziedzinie. Radzi koleżankom, żeby stosowały zasadę ?jednego małego zachwytu dziennie?, bo wszyscy mężczyźni są odrobinę próżni i uwielbiają słyszeć pochwały, szczególnie z ust swoich kobiet. Magda bulwersuje się, że koleżanki uciekają się do takich metod i oszukują mężczyzn. Karolina i Agata z rozbawieniem przyjmują idealistyczną postawę Magdy stwierdzając, że małe niedopowiedzenia czy przemilczenia są jedyną metodą na stworzenie we współczesnych czasach satysfakcjonującego związku.
Magda zbita z tropu omawia teorie koleżanek z Sebastianem. Żali się przyjacielowi, że w takim razie, chcąc pozostać w zgodzie z samą sobą, nie sięgając do takich metod jak jej koleżanki, na zawsze pozostanie sama.
Przebłysk odwagi ze strony Łukasza, który postanowił zawalczyć o swoje, został przez Bartka brutalnie spacyfikowany. Wspólnik Waligóry, nie owijając w bawełnę, pokazuje Łukaszowi gdzie jest jego miejsce w szeregu i radzi mu, żeby się więcej na samodzielność nie wybijał, bo ani on, ani Magda nie rządzą w kancelarii. Bartek nie pozostawia Łukaszowi złudzeń, co do szybkiego rozwoju jego dalszej kariery. Na nic zdaje się interwencja Magdy. Łukasz tchórzy, nie sprzeciwia się Bartkowi i godzi się na pełnienie jedynie roli jego asystenta.
Problemy z kobietami i problemy z klientami, to największe bolączki wspólników z kancelarii ?Korzecki i Płaska?. Po długich naradach Piotr, mimo obaw Wojtka, decyduje się wziąć trudną sprawę pozwu zbiorowego pracowników firmy, którzy chcą zaskarżyć swojego szefa o bezprawne wyrzucenie ich z pracy i nie wypłacenie im należnych pensji. Tego samego dnia prawnikowi udaje się, dzięki urokowi osobistemu i dwuznacznej, inteligentnej grze słów, zdobyć bogatą klientkę- przedstawicielkę znanej firmy kosmetycznej. Po raz kolejny okazuje się, że czar Piotra działa na wszystkie kobiety nie zależnie od wieku i zajmowanego przez nie stanowiska.
Mając obawy, czy sami z Wojtkiem podołają tak rozległej sprawie, jaką jest zbiorowy pozew, Piotr zwraca się do Wiktora Waligóry z prośba o wypożyczenie do współpracy Magdy. Magda zasłania się nadmiarem pracy tłumacząc, że ma do prowadzenia równolegle dwie sprawy. Wiktor idzie jednak na rękę Piotrowi, decydując się przekazać jedną ze spraw Magdy do samodzielnego pokierowania Łukaszowi. W takiej sytuacji Magdzie nie wypada powiedzieć, nie.
Oddanie Magdy w ręce Piotra nie uchodzi uwadze koleżanek, które dowcipnie komentują sytuację dodając, że następnym krokiem przystojnego prawnika będzie zaciągniecie jej do łóżka, skoro udało mu się już ściągnąć ją do swojej kancelarii.
Dzień prawdy. Przy aplauzie kobiet Wojtek próbuje pokonać ściankę wspinaczkową. Popisowy występ okazuje się być jednak żenującym przedstawieniem. Zdruzgotany i upokorzony sytuacją mężczyzna przyznaje się, że nie potrafi się wspinać i próbuje odejść. Kobieca intuicja bezbłędnie podpowiada Agacie, co robić. Przytula Wojtka pocieszając go, że nie ma to dla niej najmniejszego znaczenia.

źródło: magdam.onet.pl

Odcinek 6

11 paź 2005

Rzadko, kiedy w życiu dostaje się od razu to, czego się pragnie. Magda rozczarowanym głosem opowiada kotu- Marianowi, że tajemniczym wielbicielem, który rozpalił jej wyobraźnię obdarowując kwiatami, nie był Piotr, tylko Maurycy Zakrzewski, a w nim to ona z pewnością się nie zakocha. W biurze, w obecności Kasi, Magda ścina się z Bartkiem, robiąc mu wyrzuty, że perfidnie nakreślił fałszywy obraz jej osoby przed Maurycym, sugerując Zakrzewskiemu, że najlepiej umawiać się z nią na spotkania od razu w hotelu.
Magda ostro napada na Bartka, nazywając go niedojrzałym emocjonalnie i wypaczonym psychicznie męskim szowinistą. Po koncercie w filharmonii zmieniła zdanie o Zakrzewskim. Przyjęła oferowaną przyjaźń i przeprosiny ?za pomyłkę w sposobie, ale nie w adresie?. Gdy chodzi o uczucia, to mężczyźni chyba nigdy nie dojrzewają. Wojtek, niecierpliwiąc się jak nastolatek, opowiada przyjacielowi o Agacie dodając, że czeka od kilku dni na telefon od niej, bo po imprezie w kancelarii obiecała do niego zadzwonić. Piotr radzi wspólnikowi, żeby się nie gorączkował, tylko zadzwonił pierwszy.
Nowy mężczyzna w życiu Magdy? Sebastian nie kryjąc rozbawienia opowieścią Magdy ironicznie nazywa hrabiego Zakrzewskiego ?geriatrycznym eksperymentem? w życiu przyjaciółki. Nie pozostawia jej tym samym wątpliwości, co myśli o jej nowym wielbicielu.
Temat chłopaka Marioli wraca niczym bumerang. Tym razem to Piotr podpytuje asystentkę, dlaczego cały czas ukrywa prawdę o znajomości z nimi. Mariola przyciśnięta do muru próbuje obrócić całą sytuację w żart, jednak po rozmowie pozostaje wrażenie, że również Piotr coraz mniej wierzy w istnienie jej chłopaka.
Magda korzysta z uroków życia w wielkim mieście. Na kolejne spotkanie z Maurycym daje się zaprosić do teatru. Po spektaklu zwierza się, że niemal cały swój czas poświęca pracy. Z nutką żalu zauważa, że w ogóle nie chodzi do kina czy na koncerty. Zakrzewski proponuje swoją osobę jako towarzysza na takie wieczory. Odchodząc całuje Magdę w policzek.
Praca Magdy w kancelarii nabiera tempa. Waligóra, widząc ostatnie sukcesy prawniczki bez obaw zleca jej kolejne sprawy. Nowa klientka, to starsza kobieta pomówiona przez sąsiadkę o współpracę z SB. Magda z Łukaszem znów pracują razem. Widząc zaangażowanie Łukasza, Magda proponuje koledze, że wstawi się za nim u Wiktora, by przydzielił mu samodzielną sprawę. Łukasz zwierza się ze swoich obaw, wyjaśnia, że nie czuje się na siłach, aby samemu występować w sądzie.
Po ostatniej rozmowie z Piotrem, Mariola z coraz większą niechęcią zaczyna odnosić się do Wojtka. Uważa, że to on jest odpowiedzialny za powstałą atmosferę wokół niej. Sugeruje mu, żeby nie wtrącał się w jej życie. Każde z nich ma się zajmować własnymi sprawami.
O tym, co pozostaje kobiecie po latach małżeństwa opowiada Piotrowi, podczas kolejnego spotkania w kancelarii, pani Czerska. Piotr próbuje odwieźć ją od rozwodu. Klientka jednak upiera się przy powziętej decyzji.
Tę sprawę Piotr traktuje jako idealny pretekst, żeby zadzwonić do specjalistki od rozwodów, czyli Magdy. W pierwszej kolejności, ku jej zdziwieniu pyta czy Sebastian nie będzie miał nic przeciwko ich spotkaniu. Magda nie wyjaśnia Piotrowi, jakiego rodzaju relacje łączą ją z Sebastianem. Później przyznaje się Sebastianowi, że zrobiła to trochę z premedytacją. Przyjaciel zarzuca jej, że niepotrzebnie traci czas z podstarzałym Maurycym, skoro na horyzoncie ma przystojnego Piotra.
Rozwód Czerskich sprawia, że Piotr rozdrapuje świeże jeszcze rany po rozstaniu z żoną. Wieczorem, długo, bez wyraźnego celu jeździ na motorze po warszawskich ulicach.
Magda wygrywa sprawę o pomówienie. Waligóra zadowolony ze swojej pracownicy namawia ją żeby odpoczęła i wybrała się gdzieś za miasto. Sukces prawniczki świętują u niej w domu Sebastian i Agata. Sebastian jak zwykle występuje w swojej ulubionej roli eksperta od spraw sercowych i radzi Agacie, żeby zmieniła taktykę podrywania Wojtka, bo udawanie dziewicy orleańskiej rzadko, kiedy się sprawdza. Magda opowiada mamie przez telefon o nowej znajomości z Maurycym dodając, że jest miłym, opiekuńczym mężczyzną. W odpowiedzi słyszy od niej, żeby poszukała sobie raczej ?obłędnego kochanka?, bo na ciepłego, miłego faceta będzie miała całą starość.
Po zjednoczeniu sił, Magda i Piotr jadą na spotkanie z Czerskim. Mężczyzna rozgoryczony zachowaniem żony wybucha złością na ich widok. Rozmowy nie ułatwia fakt, że prawnicy próbują przekonać go do pojednania z Czerską. Widząc upór mężczyzny, Piotr nie wytrzymuje i zirytowany poucza go, że powinien uszanować to, co ma. Pełnym emocji głosem dodaje, że przynajmniej nie został przez żonę zdradzony. W ten sposób Magda dowiaduje się prawdy o kulisach rozwodu Piotra. Czerski po przemyśleniu słów prawnika decyduje się zawalczyć o swoje małżeństwo.
Nikt by się pewnie długo nie dowiedział, jak to naprawdę było z Zakrzewskim, gdyby Bartka tak bardzo nie rozpierała duma z udanej intrygi. Chcąc się pochwalić swoją błyskotliwością i inteligencją przed wspólnikiem, zdradza Wiktorowi, że to on ustawił klienta, podpowiadając Maurycemu jak skutecznie uwieść Magdę. Bartek przekonany o swoim geniuszu opowiada Waligórze szczegóły zaplanowanej akcji dodając, że manipulowanie Zakrzewskim było pestką, po tym jak Magda nadepnęła mężczyźnie boleśnie na jego ego. Waligóra zniesmaczony zachowaniem wspólnika umawia się z Maurycym na spotkanie. Tam bez ogródek zabrania mu spotykania się z Magdą, dodając, że w przeciwnym wypadku zdemaskuje go przed dziewczyną.
Sprawa Czerskich ma szczęśliwe zakończenie. Mężczyzna żeby ratować małżeństwo postanawia zrealizować marzenie żony – rejs dookoła świata. Do spotkania zwaśnionych małżonków dochodzi na lotnisku. Kobieta zaskoczona spontaniczną reakcją męża i przygotowaną z jego strony niespodzianką daje mu ?drugą szansę?. Pani Czerska nie ukrywa wzruszenia, dziękuje Piotrowi i Magdzie za pomoc.
Babskie spotkania mają to do siebie, że roztrząsany jest głównie jeden temat. I tym razem Magda, Agata i Karolina plotkują o facetach. Agata decyduje się skrócić okres grania niedostępnej i zadzwonić do Wojtka, a Magda opowiada o tajemniczym zniknięciu Maurycego. Prawniczka dziwi się, że tak nagle odwołał ich spotkanie, nie podając nawet sensownego powodu. Żałuje, że dał jej znać tak późno, bo odmówiła Piotrowi wspólnej kolacji. Dziewczyny nie wyglądają na zaskoczone, gdy Magda po chwili postanawia spotkać się z Piotrem jeszcze tego samego dnia.
Wino lekko szumi w głowach, nastroje dopisują, Magda i Piotr po kolacji wyraźnie nie mogą się rozstać. Dziewczyna w przypływie szczerości mówi Piotrowi, że fajny z niego kumpel. Słysząc słowo kumpel, Piotr natychmiast reaguje, że nie to facet chciałby usłyszeć od kobiety. Magda rozluźniona alkoholem ostrzega Piotra, żeby się w niej czasem nie zakochał. Przekomarzanie się młodych prawników przerywa nadejście ciepłej, letniej burzy.
Delektując się deszczem Magda nie zauważa, że Piotr zrobił ruch w jej stronę, żeby ją pocałować. Rozstają się, ale jeszcze długo, każde w swoim domu, uśmiecha się na wspomnienie chwil, które dał im wspólnie spędzony wieczór.

źródło: magdam.onet.pl